reklama

Maj 2012

ten debil wybrał kase z konta i był w domu z ta kasa. Pozniej w domu wypił pare piwo od****ło mu i sobie poszedl NA IMPREZE !!! ma prawie 50 lat a zachowuje sie jak 18-latek !!! wszystko mial w tej saszetce !!! w aucie nie ma szans bo autem nie był a kluczyki od auta tez w tej saszetce!
 
reklama
Ale sie zdenerwowałam, ola siedziała sobie w krzeselku do karmienia i bawila sie paczka chusteczek nawilzanych i w pewnym momencie zaczeła sie dusic probowalam ja szybko odpiac z pasów i nie moglam bo sie zestresowala, wkoncu ja wyciaglam i przechyliłam do przodu, poklepałam i zwymiotowala wszystko, dałam jej do popicia herbatke i od razu zasnela. Myslicie ze dobrze zrobilam? co w takich momentach robicie?
 
Ostatnia edycja:
Olisiaa bardzo dobrze zareagowałas ja tak samo robie jak widze ze sie mocno krztusi.wiadomo to nerwowa sytuacja...wiesz ja teraz nie zapinam malego narazie w pasy tylko zakladam blat ( bo mam zdejmowany ) i on ma cos takiego miedzy nózkami ze sie nie zsunie ..wiadmo jak bedzie starszy to pasy bede zapinac...ale poki co wlasnie boje sie takiej sytuacji jak u ciebie., ze w nerwach nie zdaze rozpiac pasów. A czym sie zakrztusiła ????
 
Natalka nie wiem, ale chyba niczym bo w buzi nic nie miala, moze palec, albo te chusteczki za głeboka wpakowała do buzki.....sama nie wiem, nie wiedzialam bo w kuchni robiłam malibu i bylam zajeta a Ole zapielam zeby mi czasami nie wypadla
Co do blatu to tez tak mam i to cos miedzy nozkami jest, wiec tez nie bede juz jej zapinac. Wystraszyłam sie.
 
a no to moze faktycznie za głeboko cos włozyla do buzi i zakrztusila sie tymi wymiocinami :baffled: moj tez czasami wpycha te paluchy tak głeboko ze albo ma odruch wymiotny albo uleje czyms :dry: no dobrze ze ja zapielas jak moj nie je tez go zapinam bo kto by pomyslal ze sie zakrztusi czyms.
 
no wlasnie miala taki odruch wymiotny i nie potrafiła wrocic do normalnosci wiec ja szybko wyciagnełam i pochyliłam to zwymiotowala. A juz myslałam ze sie zakrztusiła ta folia od otwierania chusteczek, ale nie
 
Hej,


ja w kropce - jechać czy zostawić Krzysia z mamą - dzisiaj biegunka sie pojawiła, dałam mu już soku z jagód i zrobiłam marchwiankę... Oczywiście marudzi trochę i najlepiej mu na rączkach. Aczkolwiek nie gorączkuje i się śmieje, więc myślę, ze zniesie to łagodniej niż Maciek. Coś go męczy lekko, bo mu się co jakiś czas odbija - raz mu się nawet ulało (ale chyba za mocno się powyginał...)


pieszczoszka - współczuję sytuacji, ale pojechałaś tatę zdrowo...


suse - 100 lat :)


Joasia - wszystkiego najlepszego dla córci :)


olisiaa - nigdy mi się nic takiego nie przytrafiło, więc nie pomogę... ale myślę, że zrobiłaś dobrze
 
Ostatnia edycja:
Jakbym nie mogła odpiąć, to chyba razem z krzesełkiem bym przechyliła do przodu. Dobrze, że zareagowałaś i nic się nie stało :tak:

My po spacerku, jak ślicznie dziś. Słonko świeci, śnieg się iskrzy, cudo. Gabryś śpi dalej w wózku, bo mi zasnął wreszcie pod koniec spaceru, to nie będę go rozbudzać. Tylko poodpinałam i poodkrywałam na ile się dało i śpi :-)

Komu na priv wysłać maila po tego Graya? ;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry