reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Maj 2012

Lulka ja uwielbiam koty i bardzo przeżyłam rozstanie ze swoimi dwoma kocurami, ale one były na wpół wychodzące więc zaznały trochę wolności i uwierz mi ich płacze były nie do wytrzymania momentami, teraz widzę jak jest im dobrze, nawet jak czasami zmarzną czy zmokną, ale są szczęśliwsze niż zamknięte w domu. Kiedyś jeszcze spełnię swoje marzenie o kocie w domu, ale to za paaaare lat :-D

As a Tobie zazdroszczę tego czasu z mężem, ja jakoś nie mam zupełnie ochoty na jakiekolwiek igraszki, poza tym jeszcze zapalenie nie do końca jest zaleczone :crazy: R. trochę ubolewa, ale nie jest jakoś nadmiernie zmartwiony.

Fiore wszystkiego najlepszego dla mężusia i gratuluję mądrej córuni!

U mnie dziś dzień jak co dzień, czuję się dobrze i czytając wpisy niektórych z Was cieszę się, że ominęły mnie te przykre dolegliwości! Jedynie co to zgaga i ból głowy. A teraz czekam na R., który wraca ze szkolenia a na obiad mamine pierogi z kapustą i grzybami i ruskie, macie chęć??? :-D
Co do witamin to też biorę Falvit Mama, to nie są jakiś końskie dawki i trudno je przedawkować.
 
reklama
A ja właśnie strasznie pokłóciłam się z mężem, on obrażony siedzi na górze tam gdzie budowa i złośliwie pije piwsko bo wie, że mnie to strasznie wkurza a ja siedzę na dole i płacze...Oj za długo była sielanka, wiedziałam, że w końcu coś pierdalnie... Przepraszam, już nie zasmucam...:no:
 
Chciałam się z wami pożegnać,
szukałam tu pomocy a niestety natrafiłam na osądzanie i posądzanie.
Nie tu w innym temacie.

Życzę wam i waszym maluszkom wszystkiego dobrego i szczęśliwego rozpakowania w maju.
 
W sumie poszło o głupotę. Ja czepiałam się, że od dwóch dni nie chce mu się nic robić na górze (przechwaliłam ostatnio, że ciągle pracuje) a przecież chyba obu nam zależy żeby od maja nie cisnąć się w jednym pokoju. Powiedziałam, że robi mi na złość a on na to że na złość to dopiero może mi zrobić. Wsiadł w samochód (nawet nie powiedział, że gdzieś jedzie) i po chwili wrócił, kupił sobie 2 piwa i poszedł na góre (dobrze wiedział, że tym mnie wkurzy - jestem przeczulona na punkcie alkoholu ale to już zupełnie inna stara historia...) Poszłam tam zobaczyć a on mnie olał i stwierdził, że go tylko ustawiam...
Tyle w skrócie, niby pierdoły ale ja zawsze tak przeżywam każdą większą kłótnie i strasznie mnie boli jego zachowanie... Taka gapa już jestem:tak:
 
Lulka co się stało?:baffled:
Chciałam się z wami pożegnać,
szukałam tu pomocy a niestety natrafiłam na osądzanie i posądzanie.
Nie tu w innym temacie.

Życzę wam i waszym maluszkom wszystkiego dobrego i szczęśliwego rozpakowania w maju.


Dusia chłopy już tacy są, wiedzą w jaki czuły punkt uderzyć, żeby było nam przykro, niby tego nie chcą, ale... robią to z premedytacją. My mamy podobnie, dokładnie wiemy jak sobie zrobić na złość, a mój R. jest w tym mistrzem, chociaż teraz od kiedy jestem w ciąży jakoś mniej się kłócimy. A najgorsze jest to, że my (kobiety) czujemy się później winne i jest nam jeszcze bardziej źle. Ech, tak to już jest poukładane. Jutro na spokojnie spróbuj z nim porozmawiać i nie płacz ani nie denerwuj się, pamiętaj, że teraz jest najważniejszy dzidziuś i TY!!!
W sumie poszło o głupotę. Ja czepiałam się, że od dwóch dni nie chce mu się nic robić na górze (przechwaliłam ostatnio, że ciągle pracuje) a przecież chyba obu nam zależy żeby od maja nie cisnąć się w jednym pokoju. Powiedziałam, że robi mi na złość a on na to że na złość to dopiero może mi zrobić. Wsiadł w samochód (nawet nie powiedział, że gdzieś jedzie) i po chwili wrócił, kupił sobie 2 piwa i poszedł na góre (dobrze wiedział, że tym mnie wkurzy - jestem przeczulona na punkcie alkoholu ale to już zupełnie inna stara historia...) Poszłam tam zobaczyć a on mnie olał i stwierdził, że go tylko ustawiam...
Tyle w skrócie, niby pierdoły ale ja zawsze tak przeżywam każdą większą kłótnie i strasznie mnie boli jego zachowanie... Taka gapa już jestem:tak:
 
Dusia głowa do góry przejdzie mu:) ja od kilku dni nie mam pojęcia dlaczego ale normalnie "nie cierpię" mojego S wkurza mnie samą obecnością i co najlepsze to nie mam powodu żeby się go czepiać... a on jak zwykle w ogóle się na mnie nie gniewa za moje zachowanie i ciągle pyta misiu co się stało, misiu może herbatke Ci zrobić itd a ja wtedy dostaję białej gorączki:-( co najlepsze to jeszcze nigdy nawet się tak naprawdę nie kłóciliśmy a mieszkamy ze sobą już jakieś 2 lata i zero kłótni z tym moim to nawet nie idzie się pokłócić taki już ma charakter:)ehhh ta ciąża jednak przewraca trochę w głowie...

lulka o co chodzi?:baffled:
 
Ostatnia edycja:
reklama
Dusia wiem ze sie wkurzylas, moj tez piciem mnie wkurza ale to nie rozmowa na otwartym watku. Oby jutro bylo ok! A tak na marginesie to faceci tez po swojemu przezywaja ciaze martwia sie finansami itp itd ale udaja twardzieli...ehhh faceci

Annte u mnie tez dzis ruskie pierogi byly bo dzieci bardzo je lubia
 
Do góry