reklama

Maj 2012

Dostałam foto ze spotkania dzisiejszego to wycięłam laski i wkleiłam siebie do wątku z galerią brzuszków;-)

wikasik - mam nadzieję, że wraz z poniedziałkiem humor Ci wróci a wózek widocznie nie był Wam pisany, chociaż po takie akcji też bym się zapewne wściekła.
 
reklama
co do porodu to mój S chce być ja chce też ale... chcę go mieć obok bo na pewno takie wsparcie się przyda bo nigdy nie wiadomo ile to potrwa no i nie ma to jak towarzystwo kogoś bliskiego wśród tylu obcych ale za żadne skarby nie chcę żeby w ostatecznym momencie zajrzał mi między nogi:no: ta kwestia mnie po prost przerasta.
U nas w Poznaniu ceny za poród rodzinny są różne w zależności od szpitala w tym w którym ja chcę rodzić kosztuje chyba 150zł o ile się nie mylę.
 
Cześć majóweczki :)
Nie zaglądałam tu jakiś czas (tzn zaglądam dość często, ale nie pisałam). Powodów kilka - po 1 musiałam ochłonąć po pobycie w szpitalu, a po 2 niestety ale mam problem z uzależnieniem od kompa i nie ukrywam, że ciężko mi się oderwać było od siedzenia tutaj, a przecież tyle rzeczy do zrobienia mam..
Ogólnie czuję się dobrze, czasem pobolewa mnie brzuch, ale nie jest źle. To już 24 tydzień :) Moja córcia kopie bardzo. Na szkole rodzenia pani powiedziała, że jej nadaktywność (bo jednak szaleje baaaardzo) może wynikać z tego, że muszę leżeć i dziecko nie ma tego naturalnego uspokajacza, jakim jest kołysanie, gdy mama jest w ruchu. Powiedziała także, że często zdarza się tak, że w takich przypadkach, gdy mama musi w ciąży leżeć, dzieci potem są nadpobudliwe i takie - 'wrzeszczące', bo do tego się przyzwyczaiły. Poleciła mi fotel bujany, by chociaż tyle dziecku zapewnić kołysania. Niestety nie mam możliwości, by go do mojego małego mieszkanka dać, więc odpada. Może kupię sobie taką piłkę do ćwiczeń. Mam też fotel do pracy przy kompie z IKEI i on mam taką funkcję odchylenia i na nim też się troszkę próbuję bujać. Nie wiem - co o tym myślicie? Też macie tak? (to pytanie szczególnie do mam, które też muszą leżeć).

Jednak staram się nie marnować czasu i zagłębiam się w wiedzę o rozwoju dziecka, o wychowaniu, o zabawach itp itd. Jako że jestem nauczycielem z zamiłowania, to wszystko, co dotyczy dzieci jest moją pasją więc lektury te pochłaniam z dużym zaciekawieniem. Nie na zasadzie - jak nie przeczytam nie będę dobrą mamą - ale na zasadzie zaspokojenia ciekawości i poszerzenia wiedzy na różne tematy.

Oto, co mnie ostatnio pochłania lub co czeka na półce (tudzież w księgarni jeszcze ;) ), by po to sięgnąć:
"Język maluszka" T.Hogg,
"Pierwszy rok życia dziecka" A. Eisenberg i inni
"Zabawy paluszkowe", "Gry i zabawy dla niemowlaków"
a ostatnio zasłuchana jestem w "Dla uszka maluszka" - 3 płytowe wydawnictwo z muzyką klasyczną: zabawianki (do zabawy przy muzyce klasycznej), usypianki i efekt Mozarta, czyli jego utwory. Piękne i relaksujące.

Dodatkowo chodzimy z mężem na szkołę rodzenia, a ja jeszcze chcę zrobić kurs z pierwszej pomocy dla niemowląt i dzieci.

Dodatkowo postanowiłam się nauczyć gotować :) Tzn cosik tam już umiem, ale...
No i w tym tygodniu zamierzam po raz pierwszy w życiu..ugotować rosół (na specjalne życzenie mojego męża :) ) Zapewne dla większości z Was to takie rzeczy to bułka z masłem, ale dla mnie to prawdziwe wyzwanie ;) Trzymajcie zatem za mnie kciuki :) !

Największą trudność sprawia mi jednak umeblowanie mojego domu tak, by wszystko się pomieściło. Mamy małe mieszkanko -34 metry..2 pokoiki- jeden 2x3metry dotychczas pełnił funkcję miejsca pracy z biurkiem itp oraz był pokoikiem dla gości, drugi to pokój połączony z kuchnią 3x4metry. Więc kliteczki. I teraz chcemy nasze 'biuro' przenieść do tego 'salonu' tak by pokoik był tylko dla dzidziusia. Pozbywamy się także szafy z korytarza (mało pojemna a dużo miejsca zajmuje) i musimy jakąś nową porządną wielką szafę kupić, tudzież zrobić na zamówienie. Mówię Wam - bardzo ciężko to wszystko zrobić. Dobrze, że moja siostra jest architektem wnętrz, to nam pomoże, ale ona się śmieje, że jak już przez to przebrnie to żaden projekt jej nie będzie straszny ;) No bo my to jesteśmy tacy typowi wnerwiający klienci - chcielibyśmy, by wszystko się cudem pomieściło, by wydać mało kasy i by wszyscy byli zadowoleni ;) Ale jakoś damy radę :)

No dobra dziewczynki :)
Pozdrawiam was wszystkie serdecznie i przepraszam, że może nie będę za często się meldować, ale wiem, jak internet czas mi pożera i mi szkoda go po prostu. Zmykam jeszcze do wątku z zakupami o poradę w spr wózka :)

Buźka!
 
Witajcie Majoweczki!
Elvie-gratuluje spotkania,ladnie wygladasz na zdjeciu :tak:
Pieszczoszka,u mnie tak zle nie bylo,ale kawal skurczybyka z mojego to byl i dobrze o tym wiedzialam,ale serducho zacmilo mozg,dobrze ze bylo krotko i pol-platonicznie.Zajmij sie teraz osoba z ktora jestes i ciesz sie tym co aktualnie posiadasz ;-)
Wikasik przykro mi bardzo i rozumiem.
Little_Nina a kopnac w tylek nie mozna?
Aghuska powodzenia!
Ilona,Suzi codzienne &&& i modlitwa!
Ja wlasnie zaczepialam do nadgarstak zimny oklad,bo musialam "lape pchac" do rozgrzanego piecyka,zeby dolozyc drzewa,chwila nieuwagi i sie oparzylam :baffled: Czekam az rodzina sie obudzi(maz wzial dzis wolne) i jedziemy do dentysty:baffled:,a potem po buty dla malenkiej.Leo mial w nocy faze "skop pecherz",ale sie z nim ubawilam...choc przez to wybudzilam sie przed 5(ale zasnelam po 21:zawstydzona/y:).Zorientowalam sie ze cos zaczelam puchnac,jutro badania glukoza,krew,mocz,zobaczymy co bedzie,bo cos mi sie przestaje to podobac :-(
Milego i spokojnego poczatku tygodnia Kochane!
 
witam i ja..

humor nie najlepszy.. Barti troszkę przeziębiony - przez zatkany nosek budził się w nocy i jeszcze miał jakieś koszmary, bo gadał przez z sen "mamo, uratuj mnie", mąż wrócił z nocki i chrapał jak diabli, więc wstaliśmy o siódmej (wiem, wiem, to nie nie koniec świata, Wy wstajecie wcześniej, ale taki leń jestem). jeszcze wymyślił mi syn, że mam znaleźć czerwone ferrari od babci joli:/

i wczorajsza wizyta u mojej matki:/ dzwoniliśmy, zapowiadaliśmy się. jak przyjechaliśmy zrobiła kawę i.. wyniosła się z Bartim do swojego pokoju nas zostawiając samych sobie. przez chwilę był mój brat, to nas "zabawiał".. jak po 1,5h powiedzieliśmy, że jedziemy do domu, to zdziwiona była! wstydzę się tylko przed mężem..

Wikasik - wiem dokładnie jak się czujesz, ale warto sobie uświadomić, że momentami przesadzamy:) a czasem po prostu nie ma siły być silną, dopadają nas wątpliwości i strach. najważniejsze to znaleźć coś pozytywnego i trzymać się tego kurczowo, aż wróci uśmiech i wiara:)

Little_nina - mój nie jest jedynakiem, ale przekonanie o swojej wyższości i zaradności mamusia mu wbiła do główki. co tam latanie codziennie do teściowej, przecież nie on będzie to robił.. najlepszym sposobem na takiego faceta jest wbić mu pomysł tak, żeby myślał, że to on na to wpadł:) zawsze działa;) a takie udawanie spanie można pokonać skokiem na chłopa i zagilgotaniem go na śmierć;p zaraz mu złości przejdą;p

Fiore - czasem zdarzają się wypadki;) choć właśnie się dziwię, że ostatni raz na ratunkowym byłam w maju z wybitym barkiem.. takie szczęście mnie spotkało? oby ręka szybko się zagoiła i nie bolała:)
 
Witam was dziewczynki :-)
jeden dzien mnie nie było a was tak ciezko doczytac.... tak sie porospisywałyscie :-D

a ja po weekendzie chora:-( katar ,kaszel ....:baffled: nic tylko lezec w łozku i sie kurowac . Jak nie byłam w ciazy to moze raz do roku mialam lekkie przeziebienie a teraz to juz drugi raz w ciazy niezłe chorobsko sie przypałętało ...:dry: no nic ale trzeba sie ciepło ubrac, czapke zaciagac na głowe i isc po zakupy . Mały od rana daje o sobie znac porzadnymi kopniakami ( jak na takiego leniuszka jakim jest :-p) az mi odrazu sie weselej robi :-D

Majoweczki zycze wam miłego poniedzialku :-D duzo kopniaczkow :-D za wszystkie trzymam kciuki , zycze powodzenia (cokolwiek sie u was dzieje bo nie doczytalam niestety wszystkiego ) I duuuuuuuzo usmiechu dziewczyny w koncu nosimy w sobie nasze kochane malenstwa, to chyba nam wszystko wynagradza :tak:

Zdrówka !Pozdrawiam!
 
Witam, mala juz w przedszkolu uffff:tak:Obylo sie bez placzu:tak:Ja zaraz na zakupy spozywcze poszlam,troche ogarnelam mieszkanie a teraz odpoczywam:-)Obiad ma juz zrobiony, pozniej ma przyjsc koleznaka ciezarowka(jest 21tc:tak:):tak:
Suzi wspolczuje opuchniecia:-(Ja tylko w upaly puchlam w ciazy,zobacyzmy jak bedzie tym razem:baffled: Trzymam kciuki za dobre wyniki:tak:
Wikasik tez bym sie zdenerwowala:no: Na pewno znajdzieice wymazony wozek:tak:
Pieszczoszka wspolczuje przezyc z bylym:-(Co za bydle:angry::wściekła/y:Dobrze ze teraz jestes z lepszym partnerem:tak:
Co do partnera przy porodzie ja bardzo chcialam zeby moj G byl,ale niestey mialam cc i nic z tego nie wyszlo:-(Teraz pewnie bedzie powtorka z rozrywki wiec tez bede sama:-(
Zycze milego dnia kobitki:-)
 
Fiore, za kopa w tyłek byłby niestety jeszcze większy foch ;) Ale sytuacja opanowana, ja po prostu mam okazje do treningu wychowania, bo tu trzeba do rozmowy skłonić, opier**lić delikatnie i sie swojej racji trzymać.

Okazało się, że był zły na to, że ja zawsze chcę być przygotowana na najgorsze ewentualności. Że zawsze myślę o tym co może pójść nie tak, że wolę mieć zawsze jakiś plan rezerwowy. A on myśli tylko o tym że wszystko będzie cudownie, dokładnie tak jak planujemy i w ogóle. Wkurza mnie to podejście i szczerze mówiąc smuci bardzo. I to że nie potrafi przyznać że nie ma racji z czymś, nawet jeśli podam masę całkowicie racjonalnych argumentów, masakrujących jego punkt widzenia to sie odwróci i nie odzywa, albo udaje że śpi. Jak kurczę 3 latek, jeszcze brakuje żeby nóżką tupnął. :wściekła/y: Wkuuurza mnie to niesamowicie, ale na szczęście mam już na niego sposób. Odczekać godzinkę, najlepiej przy komputerze, całkowicie ignorując, dać mu przemyśleć i zacząć rozmowę od nowa. Nadal nie przyznaje mi racji (cóż to by była za ujma na honorze), ale jakoś w miarę jest w stanie się ze mną zgodzić, zwykle twierdząc, że wcześniej co innego mówiłam :-D:-D:-D I się musze z takim dużym dzieckiem użerać... na szczęście coraz lepiej jest, obwiniam za takiego zachowanie to, że jest jedynakiem i nikt wcześniej nie śmiał przecież podważać jego zdania.

Dziewczyny, też macie w ciąży takie dziwne sny?
 
reklama
A mi się dziś śniło że wyruszyłam na wyprawę do lasu z TŻ i kilkoma innymi osobami i tam była taka sadzawka i można było do niej wejść i była bardzo przyjemna, ale jak później wróciłam to coś strasznego chodziło po lesie, a sadzawka zrobiła się wielka i próbowała mnie wciągnąć :szok: Od kiedy jestem w ciąży mam właśnie takie dziwne sny i bardzo dobrze je zapamiętuje.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry