reklama

Maj 2012

Witam!
Studniówka bardzo udana, a tak nam się nie chciało iść. Bawiliśmy się jak na dobrym weselu, o 3.oo w nocy byliśmy w domu. Potańczyłam i dziś mój kręgosłup, a w sumie to już wczoraj powiedział dość. Trochę też mnie kuje w dole brzucha, mam nadzieję, że nie przesadziłam za bardzo:nerd:. Dyrektor tylko stwierdził, że chyba udaję tę ciążę, bo tak się bawię.
Stwierdziłam, że trzeba korzystać póki można.
Dziś spałam do późna, szybkie śniadanie, szybki obiad i dalsze leniuchowanie i spanie. :-D Teście dzwonili, ale na szczęście mieliśmy wyłączone telefony - chcieli przyjechać, a ja nie mam chęci na gości. Nad morze też nie pojechaliśmy.
A teraz Was czytam i myślę, co by tu zjeść słodkiego,oczywiście w domu nic takiego nie ma.
Dziś dowiedziałam się jeszcze, że koleżanka, która była w ok. 10 t.c. poroniła :crazy::crazy::crazy:, przyczyna na razie nie znana.

& dla Ilony.
Pieszczoszka
szkoda tych pieniędzy, ale ciesz się, że już z nim nie jesteś.
 
reklama
Hej ja sie tylko melduje ze dojechalismy cali i zdrowi:tak:Mala padla w samochodzie i mam nadzieje ze pospi do rana bo jutro idzie do przedszkola:tak:Zycze dobrej nocki. Jutro zajrze na dluzej:tak:
 
Witam wieczornie :-)
dziś sporo się nachodziliśmy z S bo musieliśmy w końcu pojechać kupić narożnik nowy do salonu a niestety to wiąże się z łażeniem czego nie lubię:/ oczywiście nie było takiego jaki Martusia miała w wyobraźni:-p ale kupiliśmy i mamy już to z głowy w czwartek przywiozą:-)

pieszczoszka zdecydowanie clotriminazolum jest super na takie przypadłości wiem sama po sobie miałam ten sam problem i ważne jest żebyś skonsultowała to z ginem bo np w moim przypadku mój gin zrobił mi biocenozę i okazało się że mam bakterie itp itd i musiałam mieć globulki różne w sumie na 12dni:/ nie ma to jak uroki w ciąży....
 
dziewczyny czy wasi partnerzy chcą być przy porodzie? i czy będą?(czy u was w szpitalach sie płaci za obecnosc partnera? u mnie płaci się 100zł)

Mój np . Bardzo chce być :) ale jak spytałam czy przeciął by pępowinę to widać,ze przeraza go to:)
 
Witam wieczorową porą ,dzis mam bardzo humorzasty dzień raz :angry: a za 5 minut:-)...maskra biedne te moje chłopaki ,widzę,że już dziś mają dość..

pieszczoszka wspólczuję przeżyć z byłym , złosliwośc niektórych ludzi aż zadziwia ...co do porodu mój przy pierwszym się wahał ja nie naciskałam ,ale mówiłam mu że chodzi mi o to zeby był przy mnie przez te wszystkie godziny aż do bóli partych póżniej jak nie chce oglądać końcówki to może wyjśc , w końcu był do końca:tak:i się cieszę bo niewiem jak bym bez niego dała radę ( wchodzenie na łóżko , schodzenie, wołanie położnej itd a przedewszytkim tego ,że czułam się się lepiej mając kogoś bliskiego przy sobie ) przecinał pępowine, ale wiem teraz ,że nie było to dla niego super atrakcja więc chyba teraz z tego zrezygnuje, ale przy porodzie bedzie i tym razem się nie waha...
 
Witam:-)

Byłam dziś na spotkaniu mam Kwietniowych,ale takie babskie zrobiłyśmy, bez dzieciaków, aby trochę odsapnąć;-) Była bardzo sympatycznie i oczywiście jak za każdym razem ustaliłyśmy, że będziemy spotykać się częściej:-)


Moja mała maruda popłakuje i mało je, bo jej trójki wychodzą i to wszystkie cztery jednocześnie:baffled:


Jeśli chodzi o poród rodzinny to mój M. przy narodzinach Lenki był, bardzo mi pomógł, bo podtrzymywał nogę i poił:tak:Rodziłam na boku. Podpytywałam go później o wrażenia i w zasadzie on u góry przy mojej głowie był i nic praktycznie nie widział. Poza tym mówił, że na filmach to masa krwi a u mnie w zasadzie krwi nie było. Miał przecinać pępowinę i chciał, ale Lenka była obwiązana i od razu pielęgniarka od noworodków przecięła. Może tym razem się uda, bo nie wyobrażam sobie abym miała rodzić sama.
 
U nas sala i poród rodzinny kosztowały 200zł, jak się później okazało szpital to pobierał nielegalnie i wydawali w kasie pokwitowanie "darowizna na szpital"..


pieszczoszka - nie wiem w jakich relacjach się rozstałaś z byłym, ale normalne to jego zachowanie nie jest..
 
reklama
( w skrócie) byłam z nim 7 lat.Mieszkaliśmy ze sobą 4 lata za granica. przyjechaliśmy do pl na 3 tyg . on pojechał do swoich rodziców ja swoich . miał przyjechać na następny dzień do mnie... nie przyjechał... a okazało się ,ze pojechał z kimś 2 dni później do Turcji.. po powrocie zadzwonił ze wraca za granice sam... bez wyjaśnień.....
Okazało się ,ze spotykał się z kimś i zrobił tej osobie dziecko... a mnie zostawił bez słów .... Raz do niego się dodzwoniłam...oczywiście płacz straszny... kazał mi spierd....
a ja 7 lat byłam naprawdę wporzadku,wierna,codziennie obiadki,pranie ,sprzątanie i wogole pozwalałam mu na wiele... szkoda słów...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry