Dobry wieczor i dobranoc
W sumie ciesze sie, ze juz mam poniedzialek. Weekend byl koszmarny. Choc moze nieco przesadzam... Humory mnie dorwaly, mnostwo lez. Zaczelo sie od porannej sobotniej rozmowy z mama, w sumie nic takiego, ale troceh sie zdenerwowalam, bo mnie czyms zaskoczyla, a niekoniecznie zrobila zle, poryczalam sie. Staralam sie potem trzymac, jechalismy obejrzec wozek - prawie godzine jazdy. Wozki sprowadzane z Niemiec (a tak naprawde z Polski). Gosc dokladnie wiedzial jakim modelem jestem zainteresowana. Na miejscu okazalo sie, ze go nie ma, na szczescie to w domu, wiec byla zona ze slodkimi ok. 2.5 rocznymi blizniakami. I wozki - 2 modele, ale nie ten moj!!!!! Stracilismy 2 godziny w sobotnie przedpoludnie, kiedy zazwyczaj mam najwiecej energii. Takze juz odpuszczamy wozki sprowadzane do AU, bedziemy szukac lokalnie, choc ciezko znalezc cos, co spelnia wszystkie moje zyczenia i jeszcze sie w bagazniku zmiesci, a na zmiane auta nie ma poki co szans.
Potem juz tylko wegetowalam na sofie. Tyle ze jakies jedzenie przygotowalam, a wracajac od faceta bylismy na zakupach. Liczylam, ze odpoczne i niedziela bedzie sympatyczniejsza. Ale tyle lez sie polalo. Laly sie jak ze strumienia. A dlaczego? Za caloksztal, bo bylo mi zle, smutno, jestem gruba, brzydka i do niczego sie nie nadaje. A pytanie dlaczego placze doprowadzaly mnie do szalu, bo tyle nieszczesc na mnie spada, a jeszcze nikt mnie nie rozumie...
Wy pewnie wiecie o co chodzi...
Trzymajcie sie dzielniej niz ja

Szczagolnie te, ktor maja realny powod do zmartwien - Ilonka, Suzi i inne, ktore pewnie przeoczylam szybko nadrabiajac wiele stron na forum.
Takze dzis poniedzialek i mam nadzieje, ze bedzie lepszy. W zeszlym tygodniu bylo chlodno i nieprzyjemnie (20-23 stopnie, wietrznie i deszczowo

), ale wczoraj lato wrocilo. Jako ze w dzien za goraca na spacer z psem ,to w czasie lunczu wybieramy sie na basen, a spacer wieczorem. I oby to byl dobry dzien, choc boje sie, ze jeszcze moja zarwana nocka moze mi sie czkawka odbic, ale coz poradze, ze budzilam sie co pol godziny, jakies dziwne sny, bezsennosc.
I znowu zaczelam marudzic. Przepraszam. Dobranoc
