• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Maj 2012

u mnie depresja przedporodowa na całego od kilku dni, też się mniej na BB udzielam... ryczeć wiecznie mi się chcę czuję się beznadziejnie patrzeć na siebie nie mogę nie ma szans żebym zapanowała nad tym cielskiem po porodzie a co najgorsze to będzie już cieplutko i co ja niby na to dupsko wcisnę?!:-(:-(:-( zaplanowałam sobie dzidzię na lato ale oczywiście zapomniałam że zimą łatwiej było by mi ukryć ten tłuszcz... nachodzą mnie ciągle myśli że po co niby S ma być z takim kaszalotem jak ja tak sobie to wszystko wkręciłam że nie ma w ogóle szans żeby mnie dotknął a po porodzie to będzie jeszcze gorzej:-(
dobra zmykam bo nic tu po mnie z tym narzekaniem..
miłej niedzieli majówki
Martusiu wpadłam Cie pocieszyć. Nie wyglądasz na żadnego wieloryba, wyglądasz kobieco i przede wszystkim to nie jest żadna otyłość tylko ciąża i zbędne kilogramy na pewno zrzucisz bez problemu. Rozumiem Twoje obawy, bo mi też się chce czasem płakać jak na siebie patrzę. Mimo, że wiem że musze przytyć, boję się tych kilogramów...to jest chyba wszystko normalne. Jeszcze trochę trzeba się przemęczyć. W sierpniu chciałabym jechać nad morze i tez się boję, że bedę tam wyglądać jak jakaś nienormalna, ale po cichu liczę że wtedy zażegnam nadprogramowe kg;-);-);-)
 
reklama
Wróciłam od teściów:) Muszę Wam się pochwalić, że się nie dałam. Jak tylko wkroczyliśmy na temat góry to szybko skomentowałam, że dziś jest niedziela i o budowie nie mam ochoty gadać i psuć sobie humoru. No i się prawie udało:-)

Jutro z małym rano na kontrolę do laryngologa, potem zawiozę go do przedszkola i ambitny plan na ten tydzień, żeby zrobić choć małe porządki świąteczne. Ciekawe co z tego wyjdzie:-D

Kciuki za Wszystkie potrzebujące i wizytujące w tym tygodniu &&&
 
Mysio - o tak, życie u boku naukowca, jest prawie takie samo, jak życie u boku artysty, wiem coś o tym :-D Ale, ale - moje Kochanie właśnie pojechało zrobić zakupy, pewnie będą typowo męskie i rzeczowe, ale to nic, wybaczę mu :-D miło z jego strony, że nie zostawi mnie z pustą lodówką (znów prawie cały tydzień będzie w Krakowie, więc będę sobie siedzieć sama i usiłować skupić się na pisaniu :baffled::baffled::baffled:)

Stokrotka - ja nad morze mam plan jechać w połowie lipca... Jeszcze nie wiem, co z tego wyjdzie, ale jak nie lipiec, to pewnie sierpień - trzeba Bąbelka wywieźć z zanieczyszczonego Śląska, chociaż na trochę. Nie przewiduję rozbierania się na plaży, dopóki moje rozstępy nie znikną :no::no::no: poza tym, z takim maleństwem, to na plażę możemy sobie podjechać wieczorkiem, o 18 - nie mam zamiaru narażać go na bystre słońce i wysokie temperatury. Mama najwyżej będzie się opalała na ławeczce nad zalewem, a Krzyś będzie smacznie spał w wózeczku, w cieniu :tak::tak::-D

Dusia - gratulacje za asertywność :tak:

Idę coś naskrobać może... trzeba "rozebrać" postać Sherlocka Holmesa na części pierwsze, nie ma lekko :-D:-D
 
zauważyłyście, że to już 1000 strona? Majowe wariatki ;)

dzień minął nam nie najgorzej, pojechałam do matki - mimo sytuacji z zadłużeniem. poszliśmy na lody, na plac zabaw i nie dotykając śmierdzących spraw, dobrze się bawiłam - zwłaszcza kiedy moi bracia zaczęli się szczypać biegając po domu - stare, głupie konie;) jak to dobrze mieć dużo rodzeństwa..;) tęsknię za tym zgiełkiem, ale coś mi mówi, że powróci w postaci połączenia Bartka i Hanki :D

dusia - gratuluję!
 
Kochane!
Ciesze sie,ze w wiekszosci jest wszystko dobrze i nie ma mocno niepokojacych wiesci,choc zawsze mogloby byc lepiej (prawda?).
Mam nadzieje,ze uda Wam sie ulozyc wszystkie sprawy,ze problemy szybko przejda i ze bedzie juz tylko lepiej,Najslodsze! :* i &&&

Ja dzis leze i sie nie ruszam za wiele-tak dla "ogolnego swietego spokoju".Leo troszke rozrabia i dwukrotnie mi sie calkowicie przekrecil:sorry2:nie powiem,bolalo,ale to niewazne.Bardziej sie niepokoje,gdy sie nie rusza za wiele,wiec dopoki moze niech sie obraca i przekreca,Kruszynka Nasza Slodka ;-)

Mam pytanko,czy bola Was piersi?Mam na mysli,taki rwacy bol,jakby ktos je caly czas przygniatal z sila nosorozca...W poprzedniej ciazy tego nie mialam,nie mowiac ze teraz leci strasznie duzo siary z nich i musze wkladki laktacyjne zmieniac pare razy na dzien :sorry2:
 
Fiore taki ból jak opisujesz to miałam na początku ciąży, teraz mnie raczej męczą sutki. Tzn strasznie szczypią i robią się bordowe. A to szczypanie jest nie do zniesienia jakby mi kto je podpiął do linek i ciągnął :/ az stanik muszę wtedy zdjąć.
A biust boli cię w konkretnym miejscu czy na całej jego objętości??
 
Caly biust mnie boli.Najpierw zaczely lekko brodawki(jeszcze w szpitalu),a potem juz po calosci.Sa chwile,gdy wyplywa wiecej siary,gdy Leo jest najbardziej aktywny,wiec juz sama nie wiem co myslec :dry:
 
Heh...mnie bola bez dotykania ich.Czy w staniku,czy bez,czy leze,czy siedze...zaczynaja same z siebie i bola,bola,bola.Spodziewalabym sie wszystkiego,ale tego nie.
Eh...czlowiek sie uczy codziennie czegos nowego!:sorry2:
 
reklama
U mnie taki ból cycków był na początku ciąży jak zaczęły rosnąć. Najgorzej było w nocy jak przewracałam się na drugi bok. Teraz jest spokój. Tzn. bolą przy dotyku ale jest znośnie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry