reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Maj 2012

As - dużo siły Wam wszystkim

Dobrze, że mamy to forum, bo dzięki niemu mozna się przekonać, że te wichury, które targają teraz naszym życiem to nie tylko nam się dzieją. Pamiętam jak pisałam posta o tym, ze nasz mały ryczy całe wieczory - po waszych opisach słodkich bobasków usypiających zaraz po kąpaniu i mleczku trafiało mnie coś brzydkiego, że co ja kuźwa robię nie tak... A tu się okazuje, ze jest więcej mam, które posiadają takie słodkie pociechy jak moja;) Piszecie o kłótniach z tatusiami - byłam tam, i pewnie jeszcze będę - nowe rzeczy przed nami:)

Ja już wróciłam z tej wspaniałej podróży, jaką jest niańczenie dziecięcia 24/7, czy to potrzebne czy nie. A zaczęłam już w szpitalu, kiedy to patrzyłam się jak on śpi, zamiast samej zasnąć. Potem na każdy dźwięk jakie dziecko wydało zrywałam się na równe nogi i leciałam go ratować, o ile on już na moich rękach nie był, bo zdarzały się dni, kiedy od rana do nocy na rękach go nosiłam i marzyłam wtedy o chuście. Leszek mówił, że robię źle, że się wykończę i dziecko zepsuję - a ja patrzałam na niego jak na jakiegoś zbója... Kazał mi go odkładać i po prostu iść robić co tam chcę , nawet jak mocno ryczy. Było o to sporo kłótni... hmmm... Nasze kłótnie fajnie wyglądają - ja wyrzucam z siebie żale z prędkością karabinu, trzaskam drzwiami, klnę go do 5 pokolenia wstecz. A on nic. Na koniec powie spokojnie, że zrozumiał. No a mnie jeszcze większa furia trafia.... Po takiej akcji mamy cichy wieczór, rano dostaję regulaminowe buzi na do widzenia i cisza. Wraca z pracy i albo już jest ok, albo jeszcze jeden wieczór wersalskich uprzejmości - wszystko wygląda jak najlepiej, tyle tylko, że nie ma naszych zwykłych śmiechów i fajnej atmosfery.

Po trzech czy czterech takich akcjach (przed urodzeniem się Huberta zdarzyło nam się to raz - tylko jeden raz się pokłóciliśmy i dotyczyło to też dziecka - jego córki), nastąpił przełom. Nie pamiętam jakich słów on użył czy argumentów, czy po prostu byłam już zmęczona - zrozumiałam, że to ja wariuję, że dziecko nie musi być cały czas noszone na rękach, tulone, ze nawet na reklamach dzieci płaczą, że to jest normalne i że nie będzie z tego choroby - ja mam dodatkową schizę, bo mam chorobę sierocą - a wychowałam się w normalnej rodzinie - po prostu potrzebowałam widać więcej czułości niż mi dawano - dwaj bracia tego nie mają.

Teraz jest już ok, mam duży dystans do małego. Jak płacze to po sprawdzeniu czynników głodny/brzuszek/gorączka i po bezowocnej próbie utulenia, po prostu pozwalam mu płakać. Wypłacze się i jest ok. A co śmieszne - jak przestałam wariować i się tym denerwować on prawie przestał płakać bez powodu. No i ten błogosławiony smoczek...

A co do narzekania na tatusiów... Leszek jest moim nauczycielem, jeśli chodzi o opiekę nad dzieckiem, bo ma doświadczenie a ja nie. To on najpierw przewijał, przebierał, kąpał - ja kąpałam dwa razy do tej pory, pielęgnował pępek, wyciąga gile itp. itd. Poza tym jak tylko wraca z pracy to bierze małego i się z nim bawi a ja mam czas na to co potrzeba - obiad zrobię czy coś. Nigdy nie odmówił opieki nam małym jak mówiłam, najwyżej ją nieco modyfikował - ja chciałam by go uspakajał z płaczu a on go po prostu bierze na ręce i pozwala płakać - długo tego nie rozumiałam, długo. No i w końcu to Leszek a nie ja usypia małego. Ja nie mam cierpliwości. Oczywiście czasem mi się uda go położyć, ale jak widzę, że sa problemy to nie męczę go i siebie - wkracza Leszek i zaraz jest ok, on ma dużo więcej cierpliwości, a ja bym chciała już teraz natentychmiast.

Za to nigdy nie miałam pretensji o branie małego przez babcie czy kogoś kto się na to odważył. Jakoś tak widzę, że on kruchutki nie jest i to mnie nie martwi. Jak włączał syrenę to i tak szybko mi go oddawano:)


Dojdziemy do łądu - nie ma się co oszukiwać, że dziecko nie namiesza w naszym super do tej pory związku - namiesza i to nieźle - ale o to przecież nam chodziło, by się coś działo i by był postęp w tym naszym życiu:) Powodzenia i wytrwałaości - Wam i sobie życzę;)
 
reklama
Hej,

Mały miał niespokojną noc, spał ale po tej histerii całego go nosiło przez sen, co chwila się wybudzał i zasypiał na zmianę. Męczącego go kupala strzelił o 4.00 nad ranem. Aż się obudziłam tak głośno go robił. Ma strasznie odparzone pośladki. Nic na nie nie pomaga... mam wszelkiego rodzaju maści i kremy a na dodatek mały cały dzień nago leży... Chyba się pokuszę na to coś co pije moja teściowa a mianowicie maślankę powstałą za pomocą grzyba tybetańskiego. To gówienko pomaga prawie na wszystko. Ale posmaruję tylko jednego poślada żeby zobaczyć czy uczulenia nie ma.
Teraz już się zaciesza do belki na suficie i do misiów. A kupal dalej idzie.

Wieczorkiem uskuteczniłam sobie leszka free i film dokumentalny o biologi zła. Wyszło na to że wszyscy jesteśmy psychopatami...

Flaurka dobrze że jest przy tobie taki nauczyciel, bo jednak dużo to daje. Ja od kilku dobrych lat bawiłam cudze dzieci i widzę u siebie że ze swoim jest inaczej, choć zarzucają mi że trochę jestem zimna suka dla mojego Gabrysia. Opisujesz że w szpitalu patrzyłaś ja Mały śpi a ja mojego wkładałam w tą trumne szłam spać a jak on się budził to tylko szedł tekst "co wydzierasz tą japkę, choć na żarcie..."to pielęgniary patrzyły na mnie jakbym mordowała go regularnie. Do tej pory wszyscy go noszą na rękach jak sobie nie dają rady a ja go wrzucam do łóżeczka i czekam aż przestanie płakać przy jednoczesnym głaskaniu go.
I też słyszę od Seby że jestem okropna bo za mało wylewna do syna jestem.

As dużo zdrowia dla teściowej.

Buziam Was Wszystkie :*************************************************
 
misiochomis mi polozna polecala myc odparzona pupe tylko i zawsze woda do czasu az sie zagoi, wietrzyc (co robisz) no i oswietlac czerwonym swiatlem- nie wiem jak to sie nazywa- sa takie lampy.czy to czerwone to nie od odparzenia? bo moze cos z kontekstu wyrwalam :)
 
Mysio, nasza Ola też miała strasznie odparzoną pupkę na początku, nie mogłam niczym tego wygoić, w końcu poszłam do pediatry i przypisał Clotrimazolum - maść za niespełna 3 zł i po dwóch dniach pupka różowiutka i do tej pory spokój:)
As, zdrówka dla teściowej.
miłego popołudnia
 
Hej,

Mały śpi z tatusiem na łóżku, a ja wgapiam się w kompa, usiłując pisać pracę... Za oknem szaro, wiszą ciężkie chmury ale na deszcz się nie zanosi. Z tym, że jest naprawdę chłodno.
Popijam kawę z mleczkiem kokosowym (żadna rewelacja swoją drogą, jak normalne mleko :eek:) i po wejściu na wagę złapałam takiego doła, że wyleczę się z niego chyba u psychiatry :eek: normalnie po porodzie przytyłam... 5 kilo! No przecież... jak? Ja się pytam jak? Nie jem więcej niż wcześniej, staram się zjadać 3 posiłki dziennie, domowe - nie fast foody, chyba zacznę żyć powietrzem, bo innej opcji nie widzę, no po prostu nie widzę... Nie wiem, co się z moim organizmem porobiło... Owszem, zdarza nam się jeść na mieście, ale normalny obiad, a nie hamburgery czy kebaby... Porażka na całej linii...

Ja sobie długo wyrzucała, że nie karmię Małego piersią... a moja teściowa wcale mi nie pomagała, bo miała takie parcie, żeby karmić go moim mlekiem, że mnie siadała psycha. Wręcz na siłę, nie rozumiała, że ja po prostu nie mam tego mleka! Na szczęście mój małżonek pomógł mi to olać i dzisiaj nie mam wyrzutów, że Krzyś jest na butli. Jest zdrowy, przybiera na wadze, nie ma kolek, ja mam mega wygodę, bo w razie czego nakarmić może go Maciek... staram się dostrzegać plusy tej sytuacji (minusem jest strona finansowa, tym bardziej, że za hipoalergiczne mleko płacę 30 zł. za normalną puszkę :dry: która styka na ok. tydzień :eek:). Jak Mały zacznie jeść większe ilości to pójdziemy z torbami :szok::szok::-D

Jestem mega śpiąca a kawa nie pomogła... chyba zaraz walnę drugą, tym razem normalną, nie widzę innego wyjścia.

As - powodzenia, trzymajcie się.

Mysio - mój też się zanosi przy płaczu... staram się nie dopuszczać do tego, bo boję się, żeby nie stracił oddechu, na szczęście minęło wycie bez wyraźnego powodu.


Buziam Was wszystkie.
 
hej
widze ze w sumie problemu wszystkie mamy bardzo podobne
znowu dlugo mnie nie bylo bo bylismy juz po raz 2 w szpitalu, maly mial zapalenie pluc i spedzielismy 12 dnia na oddziale.najlepsze jest to ze gdyby nie to ze po urodzeniu mial transfuzje wymienna to pewnie bym tak szybko nie zareagowala bo tak naprawde kaszlnol 2 razy.
z mezem ciagle sie kluce, mala jest zazdrosna o brata a ja juz nie mam na to wszystko sily
 
Wiolka - :* mam nadzieję, że będzie tylko lepiej... widzę, że wszystkie dzieciaczki mają motyw zazdrośnika... ale co najlepsze, byliśmy ostatnio u znajomych z Krzysiem... ich córa ma 4 latka, strasznie się cieszyła, że taki maluszek do niej przyjdzie i w ogóle, wierciła rodzicom dziurę w brzuchu "no o której oni będą" itp. Po czym... jak tylko jej mama zainteresowała się Krzysiem mała miała jej nagle do opowiedzenia tyle tak ważnych i niecierpiących zwłoki rzeczy, że aż nie do pomyślenia. Jak zobaczyła, że Krzyś płacze i delikatnie kołyszę go w ramionach wskoczyła mamie na kolana domagając się tego samego... Szczytem było, kiedy próbowała mnie wciągnąć do zabawy - Krzyś leżał na skórzanym, śliskim narożniku więc musiałam go pilnować, niestety ten argument do niej nie trafiał, bo ona chce się ze mną bawić i koniec. Więc, skoro delikatnie tłumaczyłam, że dzidziuś jest malutki i nie mogę go zostawić samego rozpłakała się (dzięki, Mały już prawie zasypiał i z powrotem oczy jak 5 zł.) i urządziła pokaz wzorowej histerii :eek: najlepsze jest to, że była zazdrosna o 5 minut patrzenia na Krzysia, Gosia nawet nie wzięła go na ręce... a oni chcą się starać o drugie dziecko :eek::eek: będzie piekiełko...

Mam nadzieję, że Twój Maluszek już będzie zdrowy :tak:

Pieszczoszka - daj spokój, nic tylko się wiesznąć z radości :dry::dry:
 
anik to moja corka zachowuje sie tak jak corka znajomych...jest ciezko , staram sie jakos sie podzielic ale tak sie nie da , widze ze i tak wiecej czasu poswiecam malemu . histerie to u nas codziennosc, placz rowniez poprostu sie wieszac.
dzieki za mile slowo:-*
 
reklama
Nie ma za co ;* wiadome, że takiemu maleństwu poświęca się więcej uwagi, ale dzieci tego nie rozumieją, czują się odrzucone... :-( nie bardzo wiem co Ci poradzić, może mów małej często, że ją kochasz, że nadal jest dla Ciebie ważna, może uda się ją wciągnąć w pomaganie przy małym? Albo, jak synek zaśnie to pobaw się z nią... Trzymam &&&&&& żeby było lepiej :*
 
Do góry