Ja po wizycie i tak srednio jezeli chodzi o diagnozy i wskazania, ale jakos jestem tak pozytywnie nastawiona ze w sumie to sie tym nie przerazilam. Nie wiem jaki hormon teraz dziala ale byle nie puszczal
Na wizycie mialam KTG pierwszy raz. Teraz jestem w 34 tc i trwalo to 1 h bo Mala sie ruszala i czesto urzadzenie gubilo puls. Polozna ktora mnie przypinala kazala sie nie przejmowac bo generalnie to najlepsze ktg sa po 36 tc. Na szczescie wszystko wyszlo w porzadku - sredni puls Malej to 145. Rytm serca taki jak powinien byc, skurczy brak - chodz pokazal sie 1 brackston-hicks ktorego w ogole nie odnotowalam w swoich odczuciach
Lekarka zrobila tez szybciusienkie usg, w sumie to tylko przylozyla glowice zeby mi powiedziec gdzie Mala co ma. Jest ulozona glowkowo

Szanse na obrot do innej pozycji z glowkowej sa nikle wiec sie baaaardzo ucieszylam
Natomiast... lekarka chciala mi juz dzisiaj odlozyc luteine, ale jak jej usiadlam na fotelu to zrobila nieciekawa mine i powiedziala ze szyjka jest miekka i dwa razy krotsza niz miesiac temu. Mi nie mierzy nigdy USG wiec nie wiem jaka to dlugosc w cm i chyba dobrze bo bym sie tylko denerwowala.
Pytala czy poslusznie polegiwalam. No a ja nie polegiwalam prawie w ogole bo sie swietnie czulam, nic nie bolalo, twardnialo ani nic wiec sobie latalam gdzie popadnie.... i lekarka powiedziala ze do nastepnej wizyty nakaz bezwzglednego lezenia, bo po co rodzic wczesniej, wiec bede polegiwac
W sumie dobrze bo prasowac mi sie cholernie nie chcialo wiec przynajmniej mam pretekst do tego aby mąż poprasowal
Lekarke zaniepokoily leukocyty w moczu, ktore sie znow pojawily wiec dostalam nakaz zazywania Furaginy i zrobic posiew na za 2 tygodnie, bo jak cos wyjdzie to dostane antybiotyk. Lekarka powiedziala ze takie nawracajace w ciazy infekcje moga swiadczyc o przewleklej infekcji i wtedy po porodzie i po skonczonym karmieniu piersia bede musiala sie poddac jakiemus leczeniu, zeby mi to nie nawracalo tak.
Wytlumaczyla mi ze z tymi nawracajacymi infekcjami w pochwie czy w ukladzie moczowym jest tak, ze nawet jak wszystko wyleczymy z wierzchu to te bakterie wnikaja glebiej i sa w fazie utajonej i jak sie nam tam komorki złuszczaja to odslaniaja te bakterie, grzyby ktore skolonizowaly sie glebiej, stad czasami walka z tym jak z wiatrakami :/
Powiedziala tez ze w ciazy leczy sie objawowo, a dopiero po niej trzeba sie poddac antybiotykoterapii ktora trwa nawet 3 miesiace, bo wtedy ma sie pewnosc sie to uleczylo.
A tak to walczymy z tym co nam nawraca co jakis czas :/
I w sumie tyle
