Hej,
U mnie też porażka wózkowa... Przyszedł wczoraj, ale nawet nie mam siły pisać o tym co zobaczyłam po otwarciu opakowania. Zwracam i nie chcę więcej tego widzieć. Teraz na gwałt szukamy wózka w okolicznych sklepach. Na dodatek chciałam fotelik Cybexa, a wcisnęli Maxi Cosi i to w brzydkim kolorze, bo nie mieli nic innego na stanie, a na dostawę trzeba było czekać miesiąc... Krew mnie zalewa.
Na szczęście mamy wózek i fotelik po córce M., wiec nawet jeśli przyjdzie poczekać do połowy maja to jakoś to przeżyjemy. Bylebym tylko była zadowolona z zakupu, bo nie po to wywalam 2000 zł, żeby się wściekać na wózek...
Na dodatek mam skurcze i bolesne podbrzusze od rana po tym stresie wózkowym i po wczorajszym USG. A jak mi mała zechce wyjść teraz z wagą 2300g to matka będzie zła, a na pierwszy posiłek dostanie schabowego.