Ale się umęczyłam wczoraj wieczorem o matko...




Po tych dniach kiedy było lepiej nie wiedziałam jak się nazywam...
Maui jestem tego samego zdania, a już przekazywanie zabobonów z ust do ust w XXI w. bez żadnego uzasadnienia -bo tak powiedziała babcia babci to już mi słabo. Ja w ciąży jadłam wszystko i dziecku do jedzenia dawałam wszystko i na nic nie jest uczulona, jak mam ochotę to zjem -nawet surowe, to już nie są rzeczy robione w stodole przez "Józka" z niebadanego mięsa...
Koleżanka jak rodziła w UK i po porodzie zapytała w stołówce gdzie jest jedzenie dla tych karmiących piersią to mina lekarza była tak bezcenna, że do dziś żałuje że zdjęcia nie zrobiła


to tylko u nas taka histeria chyba, że dziecko ma kolki, odstawia się wszystko tej biednej kobiecie -zostaje w końcu na marchewce i ryżu -a dziecko dalej się drze bo po 1 dalej ma niesprawny układ pokarmowy a po 2 jest głodne bo co to mleko ma za wartość na kleiku...
Moja Ala raz miała kolkę (tzn. ja dopiero później się domyśliłam się, że to kolka

) no darła się całą niedzielę (dobrze, ze niedzielę i ojciec był w domu to ją nosił) i tak siedzę i dumam -chora? co się dzieje? oświeciło mnie koło 19, że zjadłam z grilla kiełbasę i to taką najtańszą wiec pewnie najbardziej sztuczną i z masą przypraw


Ala dziś uwielbia kiełbasę z grilla więc nie ma do mnie żalu



Naprawdę, jeśli to nie są nieznane nam rzeczy dziwnego pochodzenia to nie sadzę, żeby mogły zaszkodzić.