reklama

Majowe Mamy 2016

reklama
Po przeczytaniu listy "zachcianek" za hit uznaję wodę z ogórków ;-)

Co do cytrusów, to czekam na 3 dziecko i pierwsze słyszę, że nie można. Bo co? Nie można grejpfruta jak się karmi piersią, bo gorycz przechodzi do mleka, ale co to za wynalazek, że nie można w ciąży? Trzeba umyć przed obieraniem z oprysków chemicznych jedynie.
Na śniadanie otrzymuję codziennie od rodziny świeżo wyciśnięte 2 szklanice z pomarańczy. Takie moje "dziecko" ma widać pragnienie ;-)

Z cytrusami to takie chyba gadanie jak z jedzeniem ostrego jak się karmi, albo czekolady. Karmiłam każde dziecko rok, "na czekoladzie" i "na hot chińszczyźnie". Wszystko jadły i pewnie dlatego dziś też jedzą wszystko. Logicznie rzecz biorąc kwestia ostrości to jest kwestia przyzwyczajenia. Przecież nikt w Azji nie gotuje matce karmiącej łagodnych polskich pulpecików czy gołąbków. No i dzieci - takie chronione przed smakami potem wyrastają na dorosłych, którzy nie jedzą wielu potraw, bo "nie znają' i nie próbują.

Takie mam doświadczenie, ale pewnie co rodzina to inne przeżycia ;-)
 
Mnie bezdzietny szwagier wyczytał ze cytrusy uczulają. Ale nie wiem, chyba musiałybyśmy się nimi i tylko nimi zajadać zeby bobasa uczulić. Myśle ze jak ze wszystkim tylko umiar!
 
reklama
Ale się umęczyłam wczoraj wieczorem o matko...:baffled::baffled::eek::eek:
Po tych dniach kiedy było lepiej nie wiedziałam jak się nazywam...

Maui jestem tego samego zdania, a już przekazywanie zabobonów z ust do ust w XXI w. bez żadnego uzasadnienia -bo tak powiedziała babcia babci to już mi słabo. Ja w ciąży jadłam wszystko i dziecku do jedzenia dawałam wszystko i na nic nie jest uczulona, jak mam ochotę to zjem -nawet surowe, to już nie są rzeczy robione w stodole przez "Józka" z niebadanego mięsa...

Koleżanka jak rodziła w UK i po porodzie zapytała w stołówce gdzie jest jedzenie dla tych karmiących piersią to mina lekarza była tak bezcenna, że do dziś żałuje że zdjęcia nie zrobiła:-D:-D to tylko u nas taka histeria chyba, że dziecko ma kolki, odstawia się wszystko tej biednej kobiecie -zostaje w końcu na marchewce i ryżu -a dziecko dalej się drze bo po 1 dalej ma niesprawny układ pokarmowy a po 2 jest głodne bo co to mleko ma za wartość na kleiku...

Moja Ala raz miała kolkę (tzn. ja dopiero później się domyśliłam się, że to kolka:-D) no darła się całą niedzielę (dobrze, ze niedzielę i ojciec był w domu to ją nosił) i tak siedzę i dumam -chora? co się dzieje? oświeciło mnie koło 19, że zjadłam z grilla kiełbasę i to taką najtańszą wiec pewnie najbardziej sztuczną i z masą przypraw:baffled::baffled: Ala dziś uwielbia kiełbasę z grilla więc nie ma do mnie żalu:-D:-D:-D:-D

Naprawdę, jeśli to nie są nieznane nam rzeczy dziwnego pochodzenia to nie sadzę, żeby mogły zaszkodzić.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry