reklama

Majowe Mamy 2016

A dziś była u nas położna, mąż pracuje dziś w domu, żeby móc z nią też porozmawiać. Ale dziś było bardzo ogólnie i organizacyjnie, więc za wiele nie skorzystał. Siedziała u nas godzinkę, zmierzyła tętno. Będzie do nas przychodzić co tydzień. Odradziła mi poród ze znieczuleniem [wtf]. Nie dam rady chyba naturalnie, mam bardzo niski próg odporności na jakikolwiek ból.
 
reklama
Ania ale o jakim znieczuleniu ty myślisz? ZZO? Ja na to bym się nie zdecydowała nigdy. Wolę gaz, dolargan czy naturalne metody. Ja mam wysoki próg bólu.
 
Ja nie wiem jak tam z moim progiem, ale jakbym tylko mogła to zzo biorę bez zastanowienia:D no ale nie moge:D moge w kroplowce i napewno poproszę. A resztę ukoi woda. I natura. Raz dałam radę to i teraz sobie poradzę.
Co do teściów... Rodziców i włości. Ja wykupuje mieszkanie moich dziadków u których jestem zameldowana, zeby nie przepadło. Dom mojego A jest "zaklepany" dla najstarszego brata kawalera, mieszkanie moich rodziców dla mojej siostry. I jak dla mnie, gra.
Dziewczyny dzis prawa strona mojego ciała odpuściła. Hurra! Chyba rzeczywiście odpoczynek był mi potrzebny. Cóż, jest nas coraz więcej, bedzie coraz ciężej. Ale już nie długo :P
 
Powoli wracam do żywych dzis juz przynajmniej czuje smak tego co jem.
Co do znieczulenia to w większości jest ono czysto teoretyczne bo brakuje anestezjologów. Ja rodziłam dwa razy bez znieczulenia i nie wspominam tego jakos tragicznie a próg bólu mam dość niski. Wystarczy ze zaczyna mnie bolec Glowa a ja juz sięgam po apap. W czasie ciąży nasz normalny próg bólu nie ma znaczenia bo działają hormony. Ponoć ból porodu można porówna do łamania ok dwudziestu kości na raz, nie znam osoby ktora byla by to w stanie wytrzymać nie tracąc przytomności. Mysle ze duże znaczenie ma nastawienie juz w drodze na porodowke i przede wszystkim skupienie sie na tym co mówi do nas położna.
 
Odradzam dolargan! To pochodna opiatów. Moja ciocia rodziła z tym w latach 90, gdy jeszcze nie było rozpowszechnionego ZZO i dostała takiej fazy, że nie wiedziała co się z nią dzieje, a zatem współpraca była zerowa. Najgorszy trip w jej życiu :p Koleżanka rodziła w zeszłym roku chyba w jedynym znanym mi szpiatlu, który jeszcze stosuje to świństwo i straciła zupełenie pokarm. Nie karmiła małej wcale. Lekarze skomentowali jedynie, że czasami po dolarganie tak się zdarza. No i też fazę miała taką, że może co trzecie polecenie położnej do niej docierało. Ja chyba zacznę spierniczać, jak ktoś będzie chciał mi to wcisnąć, już wolę na żywca rodzić.

Ja mam założenie takie, że chcę spróbować bez znieczulenia. Próg bólu mam wysoki, zobaczymy jak wyjdzie w praniu.
 
Basi, a czemu nie możesz ZZO? W moim szpitalu będzie anastezjolog raczej. Oj, ja o dolarganie też takie rzeczy słyszałam. To narkotyk jest i on nie łagodzi, nie znieczula, tylko ogłupia kobietę. Już chyba lepsza byłaby marihuana. :D
 
reklama
Jako małolata wpadłam w nałóg tatuowania ciała :D mam pięknego old schoola na połowie pleców w kolorze, z barwnikiem mega głęboko wpuszczonym. I z obawy na przepuszczenie barwnika w rdzeń kręgowy nie dostałam pozwolenia od anestezjologa na znieczulenie... :/
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry