Hej u nas w domu szpital....w czwartek zaczęło się niewinnie a w niedziele rano wylądowaliśmy na swietecznej opiece.medycznej. dzieciaki z kaszlem katarem i gorączka 39 a ja z poteznym bólem ucha ktory chwycil mnie w nocy z piątku na sobote ( ale stwierdzilam ze dzieci wazniejsze i zlekcewazylam). Wynik u dzieci zapalenie oskrzeli a u mnie ostre zapalenie migdałów i ucha. Męża grypa zaczęła rozbierać w niedzielę wieczorem. A dzis byliśmy na kontroli u naszej pediatry bo cos mi nie pasowalo ze Zuza ktora podobno miala bardziej zaawansowane oskrze juz skacze bryka i jest ok, a u Bartka ktory mial jakies lekkie poczatki i wszystko mialo sie zatrzymac jest coraz gorzej. Slaby taki , kaszel az go trzesie i placze. I wiecie co sie okazalo. BARTEK MIAL 3 razy za wysoką dawke antybiotyku zalecona!!!!! Jak pediatra przeczytala zalecenia dla niego to za glowe sie zlapala a ja o malo nie zemndlalam...zreszta wziela namiar na doktora i jeszcze przy nas dostal opr. Jak cos takiego mogl niespelna 10 miesiecznemy dziecku zalecić. Final taki, ze dostal budixon, zminimaliolzowana dawka antybiotyku i kontrola w poniedzialek. A moje ucho jak bolalo tak boli, jak by je cos rozsadzalo od srodka. Dostalam antybiotyk i nie czuje żadnej poprawy. Ide dzis po skierowanie do laryngologa i zobaczymy co ogolna mi przy okazji powie. Byle do lata....