reklama

Majowe mamy 2023

reklama
Heh ja też właśnie mam problem z nadążaniem z tymi postami, jeśli już jest coś co dodaje do cytatów aby się spytać - okazuje się na którejś tam stronie jest odp na to pytanie 😃 i podobnie z racji tego, że pracuję oraz to moja 1 ciąża to po prostu z ciekawością czytam te wpisy ale się tak mocno jeszcze nie udzielam.
Już do listy zapisałam: adapter do pasów 🤓 i detektor do przemyślenia na kiedyś 💭



Dziękuję czuję się w sumie dobrze a do 7 tygodnia w sumie bez większych objawów tylko ból piersi i zmęczenie. Do tego 7 tygodnia jadłam wszystko, mega zdrowo, mnóstwo warzyw do pracy, sałatki, rukole srole - ale teraz (7+5) na te wszystkie warzywa nie mogę patrzeć 🤢. Dziś był lekki kryzys w drodze do pracy tramwajem cos ala choroba lokomocyjna ale udało mi się to opanować - ale chyba te objawy będą się nasilać.







Wydaje mi się, że tak może być bo u trzech ginekologów, u których byłam na widok ciąży bliźniaczej pytali się leczenie niepłodności czy hormony. W moim przypadku ani to ani to, po prostu tak wyszło.

@Bonnie9 a to Twoja pierwsza ciąża? Z tym szybkim męczeniem to fakt, kiedyś spacery z pracy do domu mnie tak nie męczyły, były mega relaksujące i odprężające - a teraz? mam zadyszkę już po ubraniu kurtki a co tutaj mówić o przejściu 4/5 km 😆
tak to moja pierwsza ciąża ☺️ po roku starań lekarz zaproponował stymulację cyklu i się udało. Za tydzień mam kolejna wizytę i sprawdzimy jak bliźniaki rosną ☺️ od razu wypytam o badania prenatalne itp, bo na pierwszej wizycie byłam w takim szoku ze nie spytałam o nic
 
To co mogę Ci doradzić to to, że jak będziesz mówić o ciazy to miej już zaświadczenie od lekarza, które złożysz pracodawcy. U mojej znajomej w pracy chcieli wyrzucić pracownice, która ustnie poinformowała o ciąży a szef się wypierał, że nic nie wie i po prostu ją zwalnia. Nie wiem jak się skończyło bo dawno z nią nie rozmawiałam ale warto mieć zabezpieczenie
To nie ma znaczenia. Nawet jak Cię zwolnią a o ciąży dowiesz się post factum to zwolnienie się cofa.
 
szczerze to mnie to wkurza. I domyślam się ze moja teściowa zareaguje dużo lepiej niż moja mama, która zapytała czy jeszcze planujemy więcej dzieci… No ale teściowa sama miała 4 dzieci. Zdziwiła mnie odpowiedz mojej mamy, bo nie podrzucamy za bardzo dzieci, ze starsza siedzieli ze 2-3 razy (ma 5 lat) z młodsza raz jak szliśmy na wesele
No właśnie u mnie najśmieszniejsze jest to, że teściowie, którzy nam bardzo dużo przy dzieciach pomagają (bawili wnuki od roku do 2 lat, potem posyłaliśmy do przedszkola, jak w przedszkolu się pochorowały to też u nich żebyśmy nie brali opieki w pracy, jakakolwiek sytuacja podbramkowa, zawsze pomagają) zareagowali dobrze, a kręcili nosem moi rodzice, którzy przy dzieciach pomogli kilka razy i nikt od nich niczego w tej kwestii nie oczekuje.
 
my po pierwszej stracie, która przezylismy podczas świat w Polsce, przy rodzinach, zdecydowaliśmy nie mówić o kolejnych. Rodzice bardzo byli smutni i tak dalej, ale nie umieliśmy znieść pocieszeń typu „jesteście jeszcze młodzi, jeszcze będziecie mieć dzieci” albo tego ze na sile wymyślali nam rozrywkę żeby nas pocieszyć „pojedzmy do zoo, małemu się to przyda a wy się trochę oderwiecie”, plus moja szwagierka, która w tym czasie chodziła z wielkim brzuchem w 9mc. To wszystko było jeszcze gorsze i jeszcze trudniejsze. Kolejne dwie straty przeżyliśmy sami, mogliśmy na spokojnie się wypłakać, przeżyć żałobę i porozmawiać. Wiem ze rodzina zawsze chce dobrze, ale niestety, kto tego nie przeżył to nie wie co powiedzieć i co zrobić żeby pomoc, jedyne co to pogardza cała sytuacje. 🫤
To chyba bardziej zależy od osoby, której to dotyka. Ja jestem po dwóch poronieniach, wiedzą w sumie chyba wszyscy / większość znajomych i reakcje jak to reakcje - są zawsze różne, ale wynikają z próby pomocy/ niewiedzy itp - ale zakładam czyjeś dobre intencje więc po żadnej rozmowie nie czułam się gorzej, raczej normalnie - od „grunt ze macie synka” przez „będzie dobrze” do „zobaczysz że z czasem pomyślisz że tak miało być” (i to ostatnie od 3 różnych osób po poronieniach ! najmocniejsze i najprawdziwsze co usłyszałam)
Mam „szczęście” że moi znajomi są bardzo otwarci a poronienia są trochę tak… znormalizowane? Nikt nie ukrywa, większość mówi, mi to baaaardzo pomogło bo wiedziałam że przechodzę przez trudną ale powszechną, normalną sytuacje na którą nie miałam wpływu.
Trochę jak tu na forum, kiedy rozmawiamy szczerze.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry