• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Majóweczki 2008

Nie mam nic przeciwko prywatnym wizytom u lekarzy. Chcesz mieć szybciej, przy użyciu lepszego sprzętu i do tego stać cię-proszę bardzo. Czym innym jest jest płacenie za coś co powinno (ale o to , ze nie jest nie mam pretensji do kobiet, które płacą) być absolutną podstawą w państwowej placówce... Oj, nakręciłam się (to dobrze, moze mi to przyspieszy akcję porodową:-))...

Mieszkam w Irlandii i wierzcie mi, albo nie, ale słuzba zdrowia jest tutaj na poziomie duuuużo gorszym niż w Polsce (poza tym nawet wizyty u lekarza rodzinnego są odpłatne), ale gwarantują podstawowe minimum właśnie i przy porodzie położna praktycznie nie odchodzi od łóżka rodzącej...
 
reklama
Magdaleno, może przyzwyczaić, a może w tym chorym systemie rzeczywiście brakuje pieniędzy i brakuje ludzi..... już nie wspominając o tych pieniądzach które są marnowane i defraudowane.... oraz o ludziach, którym bardziej opłaca się wyjechać z PL niż pracować tutaj....


Niech każdy pracuje gdzie chce, tylko zeby bieda go nie wyganiała za pieniadzem....

Straaaasznie mnie takie sytuacje wkurzają... :angry::angry::angry:
Mnóstwo jest absurdów i ktoś w końcu powinien za to oberwać po głowie...

Przykład z innej beczki..:
Znajoma 35-letnia szuka właśnie pracy i ma z tym ogromny problem, bo jest za stara i ma dwoje dzieci...
Tylko że gdyby była młoda, to pewnie nie miałaby wystarczająco dużo doświadczenia, a gdyby nie miała dzieci, to potencjalnego pracodawcę odstraszałoby to, ze pewnie będzie wkrótce chciała założyć rodzinę...:no:

Ale już naprawdę kończę, w końcu to wątek ciążowy:-)
 
Magdaleno, chyba faktycznie się trochę nakręcasz ;-) bardzo niesłusznie odebrałaś mój post jako osobistą wycieczkę, zresztą dopiero teraz zwróciłam uwagę, że nie piszesz z PL. Nie mam nic przeciwko ludziom, którzy pracują za granicą, jest to dla mnie zupełnie normalne zjawisko, może mi być tylko przykro, że część z nich we własnym kraju nie może znaleźć zatrudnienia, które gwarantuje im krótko mówiąc utrzymanie się. Myślę, że wielu osobom jest bardzo trudno podjąć decyzję o wyjeździe, bo oznacza ona rozłąkę z rodziną, dziećmi, dotychczasowym życiem. Dla innych jest to z kolei fascynująca przygoda, nowe doświadczenie, forma poszerzania doświadczeń. Zapewne powodów do wyjazdu jest tyle ile wyjeżdżających osób.
Skoro jest możliwość pracy w innym miejscu za lepsze pieniądze - super. Stąd jednak po części biorą się problemy z niedostateczną liczbą personelu w polskich szpitalach, ale nieludzkim byłoby winić położne czy pielęgniarki że chcą pracować za godne pieniądze. To jest po prostu błędne koło.
Natomiast być może w Polsce również dobrym rozwiązaniem byłaby częściowa odpłatność służby zdrowia (z wyłączeniem najbiedniejszych osób). Wtedy byłyby pieniądze na badania, na ludzkie pensje dla pracowników, na pewno wiele problemów i nierówności można byłoby w ten sposób zlikwidować. Bo w tej chwili jest tak, że masz "za darmo" tzn za składki zusowskie, a w rzeczywistości i tak idziesz i płacisz, bo inaczej Cię trafia jasna cholera....
 
Magdaleno, chyba faktycznie się trochę nakręcasz ;-) bardzo niesłusznie odebrałaś mój post jako osobistą wycieczkę, zresztą dopiero teraz zwróciłam uwagę, że nie piszesz z PL. .

Domyśliłam się, dlatego skasowałam tę częsć, zanim odpowiedziałaś...:zawstydzona/y:;-)
ale tak już mam, że irytują mnie absurdy i ludzka głupota...

Jeżeli chodzi o służbę zdrowia to podzielam Twoje zdania, poza tym niewielkie opłaty wygoniłyby z poczekalni symulantów, hipochondryków i starsze panie, które nudzą sie w domu...
Oprócz tego personel medyczny powinien zarabiać więcej, ale jednocześnie bezwzględnie pownno tępić się korupcję i patrzeć lekarzom na ręce. Ostracyzm zawodowy za łapówkę-takie jest moje zdanie.
 
Magdaleno, bardzo dobrze że rozmawiamy też o rzeczach innych niż ciąża. Ktoś ostatnio narzekał, że my tak tylko o dzieciach i niczym innym... nie pamiętam już kto ;-);-) Ale fajnie sobie pogadać... wiedzieć że są osoby, z którymi na każdy temat można sobie podyskutować.

A ja.... od tygodnia nie mogę skończyć ostatniego zlecenia przed "odpoczynkiem przedporodowym". Od tygodnia walczę z czterema stronami tekstu, co normalnie powinno mi zająć godzinę-dwie. Naprawdę czas już na odpoczynek od pracy... pewnie wrócę do niej niebawem po porodzie.... ale co smutne - mimo mojej satysfakcji, pochwał klientów - to mając dziecko/dzieci jestem w stanie pracować tyle, żeby pokryć swoje koszty i coś tam mi zostaje, ale duuuuuuuuuuuuuuuużo mniej niż kilka lat temu. Alternatywa - wywozić potomstwo na całe dnie do żłobka, odbierać o 18 - tego nie chcę. Maks chodzi na 5 godzin i tak zostanie. Miki będzie w domku ze mną.
A mąż? Zarabia dużo więcej niż ja, uważa zatem moją pracę za pewnego rodzaju rozrywkę, skoro chcę siedzieć przy kompie po nocach, to moja sprawa. I kto tu mówi o równouprawnieniu..... echhh!
 
Ola, a czym sie zajmujesz jeśli można wiedzieć???

Ja zastanawiam się co zrobić po urlopie macierzyńskim, który kończy mi się w listopadzie... Moje Dziecko będzie miało poł roku i wolałabym Go nie zostawiać w żłobku na cały dzień. Możliwości pracy w domu nie mam, więc pewnie na kolejne pół roku, może troszkę więcej przyjdzie mi pobierac zasiłek dla bezrobotnych i siedzieć w domu:baffled:. Ale moze wykorzystam ten czas żeby zrobić jakiś kurs i w końcu zmienić pracę... Bo jakoś specjalnie się tutaj nie rozwijam zawodowo:baffled: (sama sobie jestem winna, bo lenia mam strasznego i ciężko mi się zmobilizować)...
 
Magdaleno, jestem tłumaczką (angielski hihi).

Oj tak, ciężko jest pogodzić opiekę nad dzieckiem z pracą czy rozwojem zawodowym, zdobywaniem kwalifikacji. Każda mamusia musi obserwować swoje dziecko, analizować swoje własne potrzeby i podejmowac takie decyzje, które są najlepsze dla bobasa i jej samej. Niektóre z nas po prostu muszą pracować z powodów finansowo-rodzinnych, inne dlatego że chcą, jeszcze inne decydują się spędzić kilka lat wyłącznie z dziećmi... każda decyzja jest dobra. Kursy wydają mi się dobrym rozwiązaniem w takiej sytuacji! Pozwolą połączyć opiekę nad maluchem z "wyjściem" z domu.
Ja jestem uzależniona od swojej pracy (uzależniona w takim sensie, że naprawdę ją lubię i potrzebuję jej), tylko często bywam niewyspana i koszmarnie zmęczona ;-) I tak pracuję teraz dużo mniej niż kiedyś.
Moja przyjaciólka od kilku miesięcy mieszka w Limerick w Irlandii, i od poniedziałku jej półtoraroczny synek będzie na kilka godzin dziennie chodził do żłobka. Ona to bardzo przeżywa, ale wie że robi coś dobrego dla niego, bo on aż rwie się do dzieci (poza tym będzie od początku dwujęzyczny)... a ona sama zaczyna szukać pracy.

Faceci mają łatwiej. Ot co. Koncentrują się na pracy, nawet jeżeli udzielają się w domu, to wiele drobnych szczegółów życia rodzinnego, potrzeb dzieci itd. pozostaje im obcych. A my się zamartwiamy wszystkim.

Lecę spać, bo Maksio lubi wstawać ok. 6 :baffled:
Buziaki dla wszystkich!!!!!
 
kurcze, dziwne rzeczy piszecie ;-) w Wejherowie - czyli tam, gdzie zamierzam rodzic - caly czas byla z nami polozna! owszem, wychodzila raz na ruski rok, ale to moze 20% porodu. i 4 inne dziewczyny, ktore znam, mowia to samo..
dziwne i przerazajace jednoczesnie.. kurcze, naprawde mam farta!

a powiem szczerze, sama tez wszystko - lacznie z najglupsza morfologia - robie odplatnie, prywatnie. nie chce mi sie wstawac o 6, czekac w kolejce 40 osobowej, w smierdzacej poczekalni, zeby mi ktos krew pobral, tylko ide o ktorej chce godzinie, nawet w niedziele, do prywatnej przychodni, place pare zlotych i mam komfort, bo jestem praktycznie natychmiast 'obsluzona'.. czy to samo z dentysta, nie chce sie dopraszac o znieczulenie, skoro prywatny bez gadania mi poda.. przyklady mozna mnozyc.
i tez zaplacilabym za polozna, gdybym bala sie strasznie, gdybym nie miala nikogo, komu mozna zaufac przy porodzie. w koncu to najwazniejsza rzecz, spokoj mamy, zdrowie jej i malucha.
a z drugiej strony, nie chcialabym placic, gdyby to bylo 'poza szpitalem', tak w lape.. nie uznaje, i nie umiem dawac lapowek.. jak to oficjalne i wszyscy o wszystkim wiedza, jesli widnieje na tablicy gdzies stawka, to owszem, zaplace. ale tak po cichu - nie..
dobra, wykapana, ide wysuszyc wlosy i lulu :-)

do jutra, dziewczynki :-D
 
Dzień dobry Majóweczki!
Przeczytałam tylko kilka ostatnich stron,tak szybko drukujecie!
Olu, ja jestem jedną z takich osób, które uciekły z Polski, bo nie było pieniążków na ukończenie wymarzonych studiów i żadnych perspektyw na pracę. I choć miałam zaledwie 20 lat, czułam, że sytuacja prędko się nie poprawi, w każdej dziedzinie, szczególnie służbie zdrowia. No i wyjechałam do Irlandii, tak jak Magdalena, i zgadzam się, że tam to jeszcze gorsza obsługa, ja w szpitalu siedziałam ze złamanym żebrem jakieś 6 godzin i niezły rachunek mi za to wystawili! Teraz mieszkam w Australii, w samym centrum, gdzie wszyscy myślą,że Alice Springs to dziura zabita dechami:-D. A opieka zdrowotna za darmo, poród w wodzie, znieczulenie,położna za darmo, sala z podwójnym łóżkiem dla partnera za darmo, no i położna pod telefonem, tylko dla rodzącej...
Gdzie tu sprawiedliwość? Żeby tak daleko uciekać od własnego kraju, tylko po to aby nie musieć płacić za podstawowe usługi i być traktowaną po ludzku, bez płacenia tak ogromnych sum...
Pozdrawiam, życzę wszystkim dziewczynom miłego dnia, my dziś dużo pracy, trzeba poprzewozić wszystkie rzeczy, dobrze,że domek tylko kilka minut drogi
 
reklama
23 kwiecien,godz. 9.15 swiat przywitala moja coreczka Nikolka.:-):-):-)

wiecej informacji po powrocie do domu,ktory nie wiem kiedy nastapi bo jestem po cc,a pozatym mala jest za wczesnie.buzka
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry