reklama

Majóweczki 2008

Być może to co piszę sprawia wrażenie, że się czepiam i w ogóle, ale wiecie to jest tak, że jestem przemęczona, M mi średnio pomaga a raczej się czepia... a moja rola, gdy jestesmy razem (tzn z synem M) sprowadza się do tego, żeby im ugotować, sprzątnąć oraz najlepiej utrzymywać Maksia w bezpiecznej odległości (bo przecież "ten okropny dzieciak" przeszkadza pasierbowi w wielogodzinnym oglądaniu kreskówek itd) a i mąż potrafi rzucić jakimś tekstem w tej materii...
Zaczynam mieć tego dość, po prostu mam teraz trochę mniej sił a naprawdę dużo obowiązków.... a że wreszcie postanowiłam po kilku latach zacząć mówić otwarcie co czuję oraz domagać się praw dla siebie.... to dzieje się w domu oj dzieje...!
Ale poradzę sobie z nimi wszystkimi, zobaczycie, nie będę ich terroryzować broń Boże ale zrobię tak że moje potrzeby też będą się liczyły, oraz moje zdanie.

Dobranoc!!
 
reklama
Ola - tak trzymać! Walcz o swoje, ale z rozsądkiem. Dokładnie jak piszesz.
Z tymi karami, to faktycznie twój M jest ewidentnie mało konsekwentny. To złe i dla niego i dla dzieci. Poza tym jakby nie patrzeć, to są bracia. I takie podejście nierówne nie ułatwi im nawiązania jakichkolwiek, choć trochę pozytywnych relacji.

Aurelia, Madamagda - na wątku rówieśników mojego Julka są dwie mamy, których mężowie dzieki znajomości z bb założyli wspólny interes :) Może i u was się tak skończy, skoro tyle macie wspólnego.
 
Ola wlasnie pokarz ze ty tez jestes wazna :tak:nie mozesz przeciez caly dzien kolo nich latac tobie rowniez nalezy sie odpoczynek :tak:tak to jest jak dasz komus palca to wezmie cala reke:eek:dasz sobie rade wierze w to :tak:;-)musisz teraz poprostu postawic sprawe jasno ze obowiazki nalezy dzielic pol na pol tak jak ja to zrobilam :blink:trzymam kciuki :-)
 
magdalena25
No w sumie mamy jeden wspólny interes jak narazie, urodzić piękne, zdrowe dzieci hehe.
A co do mężulków, to wczoraj wylewałam łzy przez niego. Najpier się zaczeło że siedziałam na łóżku w sypialni i coś mnie strasznie zaczeło kłuć z boku brzucha, ledwo doczołgałam do drugiego pokoju w którym mój mąż pracował nad czymś. nawet nie zauważył że cos mi dolega mimo że już stękałam. Dopiero jak mu powiedziłam że może by się zainteresował że mnie coś boli, a on na to że tylko mnie ma prawo coś boleć, on też jest zmęczony i boli go kręgosłup. No wiecie co, ja nie w swoim interesie narzekalam że mnie coś boli, ale bałam sie że może to coś złego z dzieckiem.
Czasem mi sie wydaje że jest zazdrosny o to dziecko. nawet jestem tego pewna, bo wczoraj powiedział że cała swoja miłość przelałam na to dziecko, żenim sie już nie zajmuję.
Ech szkoda słów, narazie wydzwania do mnie, ale ja jakoś nie mam ochoty z nim gadać.:-(:-( Przykro mi bo myślałam że bedzie tak pieknie.
 
Witajcie Majóweczki i dzięki Wam za wsparcie!

Madamagda, widzę, że mężuś robi się już zazdrosny o dzidzię... mój zaczął dopiero po porodzie i trzeba go było bardzo "dopieszczać" żeby się wyzbył nieuzasadnionych obaw, że go juz nie kocham... ;-)
 
Witam w piateczek przed weekendem ;-)

no właśnie z tą zazdrością ciekawe jak bedzie u nas?!
wiecie co moj synek zaczyna gadac z brzuszkiem ;-) super to wygląda :-)
 
cześć i czołem!
fajnie - piątek. No i do tego Andrzejki. Jutro Mieszko śpi u babci i dziadka a mama z tatą bryka na imprezkę! Tak dawno nigdzie nie bylismy, że juz nie mogę się doczekać.

Magdalena25 - właśnie słyszałam o tej książce i codziennie obiecuję sobie, że poszukam jej w necie, ale zawsze zabraknie mi czasu. Byłabym bardzo wdzięczna, gdybyś mogła mi ją przesłać mailem :tak:
 
Kurcze dziewczyny poszukuje tego filmu dokumentalnego In the Womb? Czy któras może mi podpowiedziec z jakiej stronki moge go ściągnąć, bo program do ściągania mi go nie wyszukuje ani w łonie matki jak wpisuę ani on the womb.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry