reklama

Majóweczki 2008

Dziewczyny
wiem moze popsuje wam nastroje ale siedze i siedze i nagle przyszla mi do glowy Mońcik i Majeczka... i jakos mi sie smutno zrobilo bo jak sobie pomysle o chorobie jakiejkolwiek a tym bardziej takiej jak dziecko cierpi to sie serce lamie:-(:-(:-(
Majeczka miala roczek to tyle co nasze dzieciaczki:zawstydzona/y:
Z gory przepraszam do tematu nie wracam ale tak chcialam sie z wami podzielic..
 
reklama
No szkoida,ja tez bardzo przezywalam ta tragedie.Teraz Moncik jest w ciazy ale niec nie wiem wiecej czy juz byla na jakis badaniach specjalistycznych i czy z maluszkiem rosnacym w brzuszku jest wszystko ok i tym razem ich potomstwo bedzie zdrowe i da im wiele szczescia .
 
Dzień dobry!!

Polka, ja ostatnio kąpię obu chłopców w dużej wannie - ileż jest przy tym radości! Akurat tak mi wypada, że obaj wieczorem robią się zmęczeni mniej więcej o jednej porze, ciężko ich zagonić wieczorem do domu, a są kompletnie wytytłani po całodziennym pobycie na dworze (Miki gruntownie bada trawnik, ziemię, korę...) i nie jestem w stanie upilnować Mikusia w małej wanience myjąc jednocześnie Maksa w dużej, więc postanowiłam kąpać ich razem i chyba już tak zostanie.

Kamilka, Iwonka, ja kontaktowałam się z Mońcik i napisała mi, że serduszko dzidzi jest w porządku :tak::tak::tak: Naprawdę ona już powinna dostać szansę takiej beztroskiej radości z macierzyństwa! Wiem również, że ma urodzić chłopca.
Ja też często myślę o ślicznej Majeczce, o innych chorych dzieciach, i jak mogę to jakieś pieniążki podsyłam na operacje - a propos, teraz jest zbiórka na operację małej Zosi, która leżała z Mają w szpitalu, Zosia będzie operowana w Monachium - kto może to niech wyśle nawet drobne sumy! Szczegóły w dziale "Możesz pomóc" wątek "Mała Zosieńka".
 
Witam

Iwonko,Kwiateczku dziekuje za zyczenia

Mi sie bardzo smutno robi jak Ania budzi sie w nocy z placzem i zawsze wtedy mysle o maluszkach w domach dziecka, ze one pewnie sobie tak placza same bo watpie zeby tak kazde bylo tulone.

Trzymam kciuki,zeby dzidzius Moncik byl zdrowiutki.

Na Zosienke przekazalam 1% podatku.
 
ooo to dobrze ze u Moncika lepiej i zeby bylo wszystko dobrze z maluszkiem nalezy jej sie to jak nikomu..

choc ja wam powiem ze jakbym byla w sytuacji matek ktorym umiera dziecko np po paru miesiacach zycia to ja nie moglabym miec kolejnego chyba bym wolala adoptowac bo porownywalabym to dziecko z tym co umarlo jakie bylo i co robilo..:-(:-(:-(:-( ale to jka tak do tego podchodze nikt nie musi sie ze mna zgadzac:blink::blink:
 
Kamilko, ale porównywanie dzieci wcale nie musi oznaczać, że uważa się jedno za "lepsze" a drugie za "gorsze". To naturalne, że myśląc o rodzeństwie szuka się podobieństw ale i różnic między nimi. Ja porównuję moje dzieci np. tak - że Maksio jak się urodził to miał troszkę ciemnych włosków, które mu wyszyły potem, a Mikołajek urodził się z białym meszkiem na głowie, itp. Nie wartościuję, że Maks to jest mądrzejszy niż Miki albo odwrotnie. Są zarówno podobni do siebie, jak i różni.
Myślę, że z dzieckiem adoptowanym też porównywałabyś takie nieżyjące dziecko, bo moim zdaniem tęsknota za zmarłym dzieckiem nie przemija nigdy i zawsze się o nim myśli.
Kurczę, aż mam łzy w oczach pisząc o tym, bo jak pomyślę, że coś takiego mogłoby się zdarzyć... to chyba bym nie widziała dalszego sensu w swoim życiu.
 
Witajcie.

Wczoraj zrobiłam małej kąpiel w dużej wannie, bez małej wanienki. Była całkiem zadowolona, bo mogła raczkować w wodzie. I oczywiście nie mogłam jej odciągnąć od słuchawki z wężem i łańcuszka od korka. Siedziała dłużej niż zwykle, aż stópki jej się pomarszczyły :-p

.
My Konradka kapiemy juz od dawna w duzej wannie,odkad chyba siedzi a potem tata wskakuje:-D:-D:-D

Witam

Iwonko,Kwiateczku dziekuje za zyczenia

Mi sie bardzo smutno robi jak Ania budzi sie w nocy z placzem i zawsze wtedy mysle o maluszkach w domach dziecka, ze one pewnie sobie tak placza same bo watpie zeby tak kazde bylo tulone.

Trzymam kciuki,zeby dzidzius Moncik byl zdrowiutki.

Na Zosienke przekazalam 1% podatku.

Ja tez mysle o tych dzieciach,jakie to smutne ze nie ma ich kto przytulic,wycalowac...az mam lzy w oczach:-(

Kamilko, ale porównywanie dzieci wcale nie musi oznaczać, że uważa się jedno za "lepsze" a drugie za "gorsze". To naturalne, że myśląc o rodzeństwie szuka się podobieństw ale i różnic między nimi. Ja porównuję moje dzieci np. tak - że Maksio jak się urodził to miał troszkę ciemnych włosków, które mu wyszyły potem, a Mikołajek urodził się z białym meszkiem na głowie, itp. Nie wartościuję, że Maks to jest mądrzejszy niż Miki albo odwrotnie. Są zarówno podobni do siebie, jak i różni.
Myślę, że z dzieckiem adoptowanym też porównywałabyś takie nieżyjące dziecko, bo moim zdaniem tęsknota za zmarłym dzieckiem nie przemija nigdy i zawsze się o nim myśli.
Kurczę, aż mam łzy w oczach pisząc o tym, bo jak pomyślę, że coś takiego mogłoby się zdarzyć... to chyba bym nie widziała dalszego sensu w swoim życiu.

Ola zgadzam sie z Toba.chyba by sie porownywalo ale w taki sposob pozytywny:sorry:
Ja jak mysle teraz o tej grypie,ze Konradek moze sie zarazic to szok,zamkne sie chyba w domu jak to do nas dojdzie i bedziemy tylko siedziec na podworku jak buszmeni:baffled:

Dziubek i Sylwia dziekujemy za katreczki:tak::tak:

Ja wlasnie przyjechaalam z Bostonu,zostawilam G w szpitalu:tak:teraz szybko na spacerek:-)papa
 
no hej jestem spowrotem:-):-)
mowie wam ile ja dzis mialam roboty
sprzatanie robienie ciasta
gotowanie obiadu i zrobienie cos w stylu krokietow... tylko z parowka i ogorkiem kiszonym:-):-)

i do tego Adas paaaaaadam z nog:sorry::sorry::sorry:
 
reklama
My tez bylismy na spacerku polaczonym z zakupami,ledwo doszlam do domu a wozek tak mialam obwieszony zakupami ze na sile musialam trzymac bo sie przeracal do tylu,ale kupilam co chcialam :-) A dzis zrobilam pyszny obiadek dla nas kobitek ,pulpeciki z indyka z jarzynami i koperkiem,do tego ziemniaczki i kalafiorek.Bylo bardzo pyszne,jeszcze na jutro nam zostalo.Tatusiowi zrobilam leczo.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry