No to w końcu jestem nawet nie wiecie jak wczoraj bylam szcześliwa wychodząc z tego szpitala na szczeście nie mieli żadnych obiekcji i puscili mnie bez żadnych oporów .Powiedzieli ze wszystko dobrze wyszlo najważniejsze ze usg pokazalo ze łożysko na swoim miejscu i niestety caly czas bylam w tym szpitalu tylko dla tej jednej rzeczy ktora trwala 4 min i równie dobrze to mogla zrobić ta babka do której chodze i by na to samo wyszło wiec jestem bardzo na nia zła bo tylko sie ostresowalam no i ona
jeszcze stwierdziła ze jak ide do szpitala to tam mi zrobia to usg połowkowe i ocenią wszystkie narządy dziecka itd a tak naprawde to ich to nie obchodzi babka zrobila do mnie wielkie oczy i powiedziala niech sobie sama ta babka to robi no i nawet na 5 sekund mi nie pokazała czy dziecko sie rusza a moja powiedziala zebym ja juz na to usg nie przychodziła no na pewno

poza tym jeszcze tak mi ostatnio rozwaliła wziernikiem pochwe ze mi sie nadżerka zrobila zreszta nie pierwszy raz do tej pory tak
mnie pochwa pobolewa i nie wiem z czym to zwiazane no ale mnie badali i powiedzieli ze ok jest Teraz to sie najbardziej sie zastanawiam czy nie zmienic lekarza bo zaczełam sie obawiac czy ona mi to ciąze do końca doprowadzi tylko to juz zaczyna sie 22 tydzień i nie wiem czy to takie proste bedzie i czy to pozytywne dla dzidzi bedzie . Przedtem to byłam nawet zadowolona z tej babki ale teraz to sama nie wiem zwłaszcza po tym jakie opinie o niej usłyszałam w szpitalu.:-(Z kolejnych atrakcji to mój brat Dawid ma ospe

a drugi Cezar podobno mial wcześniej co go zesypało i przeszlo po 2 dniach a my myśleliśmy ze to wysypka jaką ja miałam bo mu tak
momentalnie przeszlo i żadne inne objawy Dawid troche gorzej przechodzi i lezy a ja sie boje żeby sie nie zarazić bo nie wiem jakby to na dzidzie zadziałalo no ale co zrobie przecież nie mam sie gdzie wyprowadzić jak na razie tylko liczyc ze mój organizm odporny jest. No i kolejna bardzo tragiczna wiadomość mój ukochany 6-miesięczny piesek Czapi wybiegł na droge i go auto zabiło....:-(tak trudno go upilnować było a że siedzial ciągle w domu to jak sie wyrwał to już nie raz go goniliśmy.Podobno kierowca nawet nie hamował i jeszcze gazu dodał i prosto kołami na niego wjechał a to takie maleństwo było że naprawde chyba cięzko przejechać takiego pieska ale ludzie to sa no nie Ja to do
tej pory nie moge uwierzyć a Paweł to taki smutny byl zreszta jak my wszyscy...
Dobrze że dzidzia chociaż grzecznie w brzuszku siedzi :-)i mamusi co jakiś czas daje znać i chyba poczuła że wrocilysmy do domu i mamusia szcześliwa jest bo mocno kopie i czesto a w szpitalu to tak słabiutko było.Zreszta mamusia wiedziała że dzidzia trzyma sie mocno i jej dobrze jest
Teraz postaram sie nadrobić zaległosci ide was czytać