• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Majóweczki 2008

Dziewczyny, dobrze macie z tymi Tesciowymi i Mamami... moja tez niby nie pracuje, ale nie wyobrazam sobie zostawiac jej dziecka na 11h (tyle mniej więcej zajmuje mi praca z dojazdami...) 5x w tygodniu... Dobrze, jak może np. tydzien Mama sie zajac, a tydzien Tesciowa... u nas niestety tylko zlobek pozostaje.
 
reklama
Moja mama pracuje nadal zawodowo i nie ma szans, żeby zajeła się dzieciaczkiem, nawet z doskoku nie mogę na nią liczyć, bo jak nie jest w pracy to z kolei prowadzi jeszcze mały interes i jest tam :-(
za to jest moja teściowa, która przez jakiś czas zajmie się maluchem, a potem też oddam go do żłobka... chociaż mam nadzieję, że mojej teściowej spodoba się bycie babcią i podchowa mi dzieciaczka tak przynajmniej do dwóch lat... pożyjemy-zobaczymy :-)
 
Ja po wizycie,lekarz bardzo sympatyczny i multum pacjentek do jego gabinetu prywatnego:szok:w ciagu 40 minut przyszlo 8 kobiet:tak:a wizyta 150zl:sorry2:No i powiedzial mi tak ze jesli ufam swojemu lekarzowi u ktorego prowadze ciaze to moge jeszcze dalej tam chodzic ale na miesiac przed porodem mam sie stawic u niego zebt odgadac co i jak.Take gin spoko bo drugi by mnie naciagnal na kase io kazal tez chodzic i do niego skoro chce rodzic w jego szpitalu.No ale to tez moze dlatego ze to znajomy mi polecil tego gina i on o tym wie ze to z polzecenia.Powiedzial ze az oczy mu czasami wychodza jak czyta rozne opinie na temat szpitala Bielanskiego,chodzi o te negatywne.Zaprosil mnie na oddzila zebym sobie obejrzala gona zywo i zoabczyla co mi tam oferuje a powiedzial ze jest to naprawde dobry oddzial i obsluga:tak:A po za tym maja oddzial neonatologiczny takze dziecko jest pod dobra opieka od samego poczatku.NIe pytalam sie go o zadne ceny i wogole jakie tam panuja bo sie umowilam ze przyjade i zobacze na miejscu bo tak najlepiej.A szyjka moja jest ok,powiedzial ze tak bywa jak jest to kolejna ciaza ale nie mam czym sie denerwowac.Nie jest za krotka na tyle zeby robic z tego problem.Jest wszystko ok.No i to chyba tyle, acha wyniki mam dobre.tzn juz pewnie po nastepnych badaniach krwi zostanie mi przepisane zelazo......no ale to tak mialam i w pierwszej ciazy.


Ja wam powiem ze dla mnie nie jest najwazniejsze co bedzie po porodzie ale sam porod i tu warunki dla rodzacej sa wazne i traktowanie a pozniej to abym miala tylko mozliwosc sali jedno lub dwu osobowej i bedzie super.
W praskim nie placilam za zaden porod rodzinny ani polozna,maz byla caly czas ze mna a polozna tez sie krecila a nawet kilka i praktykantki dwie z poczaku byly.
 
Magdalena, pewnie depresja czy baby blues też mają tu sporo do powiedzenia... ale z drugiej strony jak opowiadałam koleżankom z Wawy jaką opiekę miałam na oddziale położniczym w Pile (położne same biegły do sali słysząc płacz dziecka, w zasadzie chciały wyręczać mamy we wszystkim...) to były zadziwione. Ale pewnie teraz i tam dotarł wyż demograficzny oraz emigracja personelu medycznego - i może być z tym nieco gorzej.

Łania... doskonale rozumiem wzburzenie na to że musimy za wszystko płacić.... generalnie w ciąży też za wszystko płacimy. Ja dziś na badania krwi wydałam 200zł, w tym miesiącu miałam też usg za 200 zł dwie wizyty u ginki po 100 to razem daje 600zł plus leki od ginki za jakieś 200zł (infekcja goni infekcję). Można się podłamać....
Z położną to dla mnie jest tak: podczas pierwszego porodu obecność położnej była dla mnie najważniejsza - kocham męża, ale on był jednak dla mnie na drugim planie.... może dlatego że mam niską wytrzymałość na ból, moze dlatego że poród mi wywołano (zresztą bez jakiejkolwiek informacji!) i nie miałam żadnych przerw w bólu, 5 godzin się zwijałam... W każdym razie chcę zapłacić za to, żeby położna była przy mnie cały czas, a nie tylko zaglądała od czasu do czasu sprawdzić, jak postępuje rozwarcie. Jeżeli wszystko będzie się toczyć szybko, chcę, aby była przy mnie non stop, nie chcę się zastanawiać, kiedy ktoś znajdzie w tłumie innych rodzących czas, żeby zająć się mną. Jestem panikarą, przyznaję, wiem że kobiety rodzą dzieci od wieków itd itp. ale taką mam potrzebę a wiem że bez opłacenia położnej tego nie będę miała. Zapłacę także za salę jednoosobową po porodzie, żeby mieć ciszę i spokój. Oczywiście chciałoby się, żeby zarówno indywidualna opieka położnej jak i pojedynczy pokój były "w standardzie" ale to może nasze dzieci będą miały takie warunki.... :baffled:
 
Iwonka, to fajnie, ze trafiłaś do takiego przytomnego lekarza - i dobrze, że pocieszył Cię w sprawie szyjki. Ja jestem ciekawa, co powie moja ginka na wizycie 15 lutego.

Dobrej nocy drogie majóweczki. Ja mam dziś kryzys macierzyński, stwierdzam że nie nadaję się na matkę i takie tam. To pewnie przez te 3 tygodnie izolacji od świata w czasie choroby Maksa i mojej.... jutro chyba zawiozę go już do żłobka bo nie wytrzymuję psychicznie i fizycznie (mąż wyjechał, ja podobno mam się oszczędzać, a dziecko jest już maksymalnie znudzone siedzeniem w domu, robi demolkę i urządza sceny). Z jednej strony myślę że może powinien posiedzieć jeszcze do końca tygodnia w domu.... a z drugiej - w żłobku jest teraz oprócz niego 3 zdrowych dzieci, zawsze to mniejsze ryzyko niż np. przy 20. Nie daję już rady, zaczynam się na niego denerwować, a tego nie chcę. Oczywiście mam mega wyrzuty sumienia i zastanwaiam się czy dobrze zrobiłam zachodząc ponownie w ciążę :sorry2: Nie martwcie się, to że się denerwuję nie znaczy że go biję itp. tylko brak mi cierpliwości..... jestem zmęczona...!
 
Dzień dobry!

No to kolejny dzień w pracy się zaczął...
Olu - co do szpitali i porodów, to ja też wychodzę z założenia, że kobiety rodzą od wieków i to w różnych warunkach, wszystko jest do przejscia, wiec po co za polozna placic? A z drugiej strony tez jestem straszna panikara i boje sie bolu, pozatym nie do konca wiem czego sie spodziewac i pewnie zaplace... nie wiem tylko co z ta pojedyncza sala, czy warto... Mam nadzieje, ze dzisiaj bedziesz miala lepszy dzien i Syn nie bedzie juz Ci tak dawal w kosc.:-)

Milego dnia kobitki!
 
Witam,
u nas dzis ważny dzień Wiktorek ma bal karnawałowy :) będzie biznesmenem :) garniitut, koszula, krawat, laptop :) cóż za powaga jak sie ubierał :)
 
Ach pisalam dlugiego posta i w koncu go skasowalam
Łania ja tez mam niski prog bolu ale nie sadze ze oplacenie poloznej mi go zwiekszy........no ja jeszcze nie wiem jak to bedzie u mnie.Jak pierwszy raz rodzilam to bylo mi najlepiej jak nikogo kolo mnie nie bylo ,tylko ja meczaca sie potwornie ale w ciszy i skupieniu bo czasami gdzies te polozne sobie chodzily na plotki.Tylko moj maz ktory bal sie odezwac do mnie wiec probowal mi masowac kregoslup ktory myslalam ze mi rozerwie.Nie wiem jaki bedzie teraz porod i czego sie spodziewac bo kazdy jest inny i ja tez sie boje co mnie czeka.........A co do sali pojedynczej ooooto jak bylam szczesliwa ze dostalam taka (platnie) Cisza spokoj klimat jak w domu bo tak zrobione jest w szpitalu Praskim.Czlowiek jest tak zmeczony ze taki spokoj jest uwieczeniem tego maratonu jakim jest porod.Nie wyobrazam sobie lezenia na sali wieloosobowej gdzie na zmiane placze jedno dziecko przez drugie lub rodziny non stop przychodza do kazdej w odwiedziny......no ale jak mi sie nie uda na taka sale zalapac to trudno bede musiala jakos to przebolec i liczyc dni do wyjscia do domu!
Minka no super synek musi wygladac! Czekamy na fotke:)
OlaK No wlasnie jak tak czytam wiesci z netu o tych szyjkach skracajacych sie i wogole to sobie wbilam ze i mnie ten problem dotyczy no ale gin mnie uspokoil,powiedzial ze nie jest jak u pierworodki ale normalna jak u wielorodki.Troche sie pocieszylam ze dzieki temu jak szyjka jest mieka to szybciej sie bedzie rozwierac w czasie porodu,na co licze!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry