Aniusia, z tym opłacaniem położnej to się chyba nie rozumiemy. Mi chodzi o opłacenie położnej na czas porodu, a nie potem jako pomocy do opieki nad dzieckiem. Mimo zmęczenia mama po porodzie siłami natury jest w stanie zająć się swoim dzieckiem sama.
W Pile było tak, że te położne czy pielęgniarki z oddziału biegły na każdy płacz malucha, ale ja się starałam zamykać drzwi do swojej sali, żeby jednak jak najwięcej robić rzeczy przy dziecku sama, chociaż wiadomo na początku ręce trochę drżały z emocji ;-)
Nie bardzo wyobrażam sobie "rzucanie okiem" na moje dziecko przez inną mamę leżącą w tej samej sali.... już nawet zakładając, że nie będzie akurat miała swojego dziecka przy cycu albo nie będzie drzemała gdy moje zacznie płakać... to przede wszystkim nie chciałabym, aby moje świeżo narodzone maleństwo brała na ręce inna osoba nie będąca pielęgniarką czy położną, choćby nie wiem jak pełna dobrych chęci ;-);-) Poza tym noworodek uspokoi się dopiero jak dostanie cyca więc i tak pomoc innej mamy nie bardzo poskutkuje (chyba, że da maluchowi smoka).
Maks dziś w żłobku, ja po fryzjerze, jadę zaraz po niego - myślałam, że będzie płakał po 3 tygodniach przerwy od żłobka, ale był bardzo zadowolony, że idzie.