• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Majóweczki 2008

Ja nie wiem czy ja taka spokojna jestem:confused: tzn ja tego nie potraktowalam poważnie bo juz nieraz takie cos słyszalam ale nawet starsi ludzie od niego przekonuja sie że to tylko zabobony a on tak histerycznie zareagował.... nawet moja mama powiedziala ze kupi łózeczko w kwietniu a przedtem tez byla przeciwna
Ja mu powiedziałam co o tym mysle i sprawe zakonczyłam tylko troche szkoda mi siostry meza jak ona bedzie w ciaży to bedzie miec przejscia :-(

Fakt, takim gadaniem można tylko zdenerwować i niepotrzebnie wprowadzić stresującą atmosferę, a logiczne jest, że przez takie gadanie człowiek zaczyna się nad tym zastanawiać. Ja jednak nie wyobrażam sobie, żebym miała zostawić wszystkie zakupy na poporodzie, masakra, ganiać po sklepach jak dochodzisz do siebie? Tak przynajmniej człowiek wie, że wróci do domu ze szpitala i wszystko będzie czekało...i będzie można poświęcić się tylko i wyłącznie dzieciątkiem, a nie zastanawianiem się czego brakuje i jak to zrobić, żeby kupić?? Z drugiej str, jakby wierzyć wszytskim tym zabobonom to człowiek nic innego by nie robił, tylko cały czas myślał co może na siebie założyć, czy korale, lub łańcuszek, czy przechodzić pod sznurkiem, czy jechać w autobusie na siedzeniu tyłem w kierunku jazdy itp., głupoty i tyle
 
reklama
panna_migotka Wiem, że imię bardzo świadczy o człowieku, a Igi to twarde, silne babki z charakterkiem, które nie dadzą sobie w kaszę dmuchać:-) (Poza tym dla dziewczynki chciałam koniecznie krótkie imię, ponieważ mamy długie nazwisko).
Troszkę jeszcze się wahamy, bo moja bliska kuzynka tak dała swojej córce na imię (miałam wówczas do Niej trochę pretensję, bo odkąd pamiętam zawsze chciałam mieć Igę....), ale zresztą...A może jednak będzie siusior i wtedy Kostek po dziadku i po problemie:-)
sylwia85 Mi też w rodzinie mówili że dopiero po urodzeniu, że głupia jestem, że teraz jest taki wybór że można wszystko od razu kupić etc etc.
Tak, tylko kto ma pieniądze żeby to wszystko tak "od razu" kupić to po pierwsze?? A po drugie kto miałby to kupić? Bo jakoś mojego męża to sobie nie wyobrażam. Raz Go wzięłam do hurtowni dziecięcej, najpierw miał opory, a później nie chciał stamtąd wyjść (nacisnął chyba wszystko, co wydawało jakiś dźwięk:szok:).
 
Dziewczyny, odnośnie linka, którego wkleiłam, to na prawdę żałuję czasem, że ten świat tak szybko pędzi i tak szybko się zmienia... Moje dzieciństwo wspominam wspaniale, chociaż gumy donald były towarem deficytowym...(zresztą i tak nie miałam aż tak źle, bo tata był marynarzem i przywoził z zach. wszystko co się dało)...
 
Dziewczyny, odnośnie linka, którego wkleiłam, to na prawdę żałuję czasem, że ten świat tak szybko pędzi i tak szybko się zmienia... Moje dzieciństwo wspominam wspaniale, chociaż gumy donald były towarem deficytowym...(zresztą i tak nie miałam aż tak źle, bo tata był marynarzem i przywoził z zach. wszystko co się dało)...

Oj tak pamiętam...słodycze były tylko w Pewex'ach albo włśnie przywożone z zachodu. Mój ojciec tez jakieś interesy "kręcił" w niemczech i pamiętam, że zawsze wielki samochód słodyczy, budynie, soki orange ze słomką, nie wspomnę o lalkach Barbie czy Lego, które tez tylko w Pewex'ie albo sprowadzone. Ale miło wspominam te czasy, nawet, gdy przypomne sobie "ciepłelody", albo oranżadę w torebce, czy wodę w syfonie, czy gumy kulki, które teraz niby są, ale po minucie rzucia nadają się do wyplucia...oj ale bym zjadła takiego "ciepłego loda", co prawda przed chwilą wsunęłam zimnego ;-), sorbecik truskawkowy- i już nie ma :-(

No tak, kiedys nie było i była kasa, teraz wszytsko jest, ale kasy czasem brak- cóż za ironia
 
A ja dzisiaj zaczęłam pakować torbę do szpitala (a raczej plecak:) i nagle zdałam sobie sprawę, że to się dzieje naprawdę. Oczywiście poryczałam się jak bóbr, czy dam sobie radę z dzieckiem i ze wszystkimi zmianami, które mnie czekają. Bo niby wiem, że za 2 miesiące będę miała maleństwo, ale i tak nie dociera to jeszcze do mnie do końca.:zawstydzona/y:
 
A ja dzisiaj zaczęłam pakować torbę do szpitala (a raczej plecak:) i nagle zdałam sobie sprawę, że to się dzieje naprawdę. Oczywiście poryczałam się jak bóbr, czy dam sobie radę z dzieckiem i ze wszystkimi zmianami, które mnie czekają. Bo niby wiem, że za 2 miesiące będę miała maleństwo, ale i tak nie dociera to jeszcze do mnie do końca.:zawstydzona/y:

Ja już torbę mam spakowaną :-)

Dziś też mam strasznie płaczliwy dzień, od rana z byle powodu, mężuś się na mnie patrzy i tylo pyta czy coś się stało, strasznie się martwi, ale ja go tylko uświadamiam, że buzuja mi hormony, coraz bardziej...miałam takie jazdy...tzn nie dokładnie takie i myślałam, że to wszytsko, a tu się okazuje, że mogę się ropłakać nad omletem, bo go jem
;-)
 
Mało "rozpisana" ta niedziela coś :baffled:
Idę zjeść cosik, bo zaczynam byc głodna...chyba się jużdziś nie pojawię, więc dobrej nocki życzę i lepszego jutrzeszego dnia

:wink:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry