Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.


ja pierdziu, od samych tych stresów i nerwów na sali można się rozchorować 


Jak tak czytam to widzę siebie...tyle lat jesteśmy ze sobą, więc wiadomo że niesnaski będą...a kłócić się też trzeba żeby było urozmaicenie tyle że teraz kochana mamy taki okres że 10 razy bardziej to przeżywamy...widzisz Twój M jest jak ja jak już zacznę to mówię prawie wszystko...bo już jak się nakręcimy to na maxa a potem są skutki...boli...niestety...Nie denerwuj się kochana :* bo dzidzia teraz już też czuje nasze nastroje :-(ja też się z M. swoim pokłóciłam. ale tak, że aż się skurcze u mnie pojawiły. na szczęście przeszły. M. się zabrał do salonu na kanapę a ja oczywiście nie mogłam zasnąć. po jakiejś godzinie leżenia w ciemności, M. przyszedł do łóżka, bo nie mógł wytrzymać beze mnie. a później ja zaczęłam płakać. i tak leżeliśmy i się przytulaliśmy. cholera, po co nam to było, ja pierdziu. M. jest cudowny i kochany, taki typ "do usług waszej królewskiej mości", ale czasem jak coś pieprznie to ściany pękają. i potrafi się nakręcić i mówi do mnie tonem, którego nie znoszę. wtedy ja się zamykam i zamieniam w królową śniegu. i jestem taka uparta i dumna i nie umiem przeprosić ani nic. ani nawet łapek wyciągnąć, żeby przytulić. wrrr. sama siebie za to nie znoszę. i tylko zasysam się do środka i myślę "nie słyszeć, nie słuchać". i naprawdę się wyłączam. i to trwa trochę. wkurza mnie to, że M. nie umie odpuścić. i jak jest jakiś problem, to musi to wywalić. a ja naprawdę nie mogę się denerwować. i nie chce.
Heheh Ja też tak mam jak się schylam albo chcę podkulić nogi na fotelu to taki mega ucisk...nawet nogę na nogę i już boliWiecie, że już nie mogę siedzieć po turecku bo mi niewygodnie. Masakra jakaś. I dzisiaj rano się schyliłam sprawdzić, czy Janek dobrze but zawiązał (czy nie za luźno) i już mi brzuch przeszkadzał:/ czas powiedzieć sobie w twarz, że zaczynam czas toczenia się![]()
ale ten czas leci , jak szalony. W domu cieplutko luby napalił rano a na dworze takie słoneczko...włączyłam pranie ze swetrami grubymi niech schną...nie wiem co dzisiaj będzie na obiadek nie mam pomysłu...Wczoraj to myślałam że się wykończę takie miałam w podbrzuszu boleści, w ogóle rano jak kaszle to aż się zginam taki ból mnie przeszywa. Dziwne, bo wcześniej tego nie miałam...Wieczorem przeleżałam oddałam laptopa lubemu bo nie było mowy o czytaniu z tego bólu...wzięłam 2 nospy i po jakimś czasie ulżyło. Kurde jak chodzą za mną gołąbki jejcia :-( ale aby do piątku (jedziemy do rodziców po wałówę )
i na weekend hurra więc ojem się za wszystkie czasyDzien dobry,
Makao to bedziesz miala chlopczyka drugiego tez? bo zdaje sie, ze raz miala byc dziewczynka, a raz chlopiec?:-)
jesli chlopaczek to gratuluje:-)
Matteo dzis obudzil sie z okropnym kaszlem. W piatek na szczescie mamy planowana wizyte u naszej polskiej Pani dr. Mam nadzieje, ze jakos docipiemy.
Podrzewam, ze dorobil sie w sobote w teatrze, bo niestety rodzicie sa durni i prowadzaja chore dzieci w miejsca publiczne i tym samym do teatru. Jedna matka przyprowadzila swoja corke, ktora najpierw zaniosla sie brzydkim kaszlem, po czym po dwoch minutach puscila pawia w korytarzu. Takze, bez komentarza.



myślałam, że jedynie Pl ma dzikie przepisy 
2 stycznia mam wizytę u ginki i wtedy zapiszę się na połówkowe ;-)
najczęściej morliny
dla mnie wspomnienia wyjazdów z tatą ;-) i biwaków/obozów harcerskich
dla Mrówka smak wciagnięty z mlekiem matki 


Mrówek troszkę wypił, zjadł troszkę kuraka ... jakoś rewelacyjnie nie zjadł
trudno, może drugie danie zje lepiej ;-) schabowe wciąga zawsze, więc mam nadzieję, że mięchem się zapcha ;-) i buraczkami ;-)
a Mrówek zostaje sam bez problemu ;-)rozciąganie macicy ;-) miałam potworne bóle w poprzednim tygodniu, panikowałam lekko ;-)Cos mnie podbrzusze i plecy tak okresowo pobolewaja:-(