reklama

Mali odkrywcy ...

dziewczyny gratuluję pierwszych świadomych mama i tata:tak:
Michał dzisiaj na mnie patrzył i po raz kolejny stwierdził "ma-pa" więc może niedługo zajarzy, że ja to mama a nie mapa (chyba że miało być małpa:confused::-D)
właśnie rozmawiałam z mamą - ochraniacze najprawdopodobniej zostaną zakupione:-D 7 euro to mniej niż położyć dywan albo wykładzinę;-) bo rajtuzek z abs'ami w tym miejscu chyba jednak nie produkują:blink::-p
 
reklama
kachasek
ja też marzyłam o absach na kolanach :tak::-D
na szczęście zosia szybko przeszła do raczkowania na stópkach zamiast kolanek a tu już absy występują jak najbardziej :-D

a co do 'tata'
Tomek od maleńkości uczył zosie 'mama'. Pytałam się czemu mówi cały czas 'ma-ma ma-ma' zamiast ta-ta. A on mi na to że to po to żeby Zosia jak będzie coś chcieć to wołała mnie ;-) A teraz jak Zosia mówi ma-ma to chodzi za nią i mówi 'powiedz ta-ta'. :-D I jeszcze się żali że ona taka paskuda i 'ta-ta' nie chce powiedzieć. :-)
 
U nas z łażeniem ciągle bryndza. Magda na raczkowanie kicha a na chodzenie w ogóle nie ma chęci. Niby często "rzuca" się z siedzenia do przodu i przez to przewala na brzuch, po czym nogi i dupsko wędrują do góry, ale ręce nie nadążają i jest ryk. W najlepszym wypadku Magda sama się przekręca na plecy, w najgorszym dopomina się o pomoc głośnym wrzaskiem. Mam wrażenie że ona albo nie jarzy że trzeba zgrać ręce i nogi w raczkowaniu, albo ma za słabe ręce i nie może się udźwignąć na nich. A co do chodzenia, to u nas ciągle problem z podłogą. Zdecydowałam się na kupno chodzika. Magda ma już prawie 9 miesięcy, więc krzywdy jej nie zrobię, a może dzięki temu przywyknie do podłogi? Zobaczymy, mam nadzieję że nie będzie to wywalona kasa.
Ale do tego wszystkiego Magda zrobiła się straszny łobuziak. Wszystko łapie i zwala, krzyczy jak jej czegoś nie dać lub zabrać, ciągnie Weronikę za włosy, wali nas gdzie popadnie albo drapie lub szczypie. No normalnie... chyba Superniania będzie nam potrzebna.:-D
 
Hmm, trochę mi ulżyło, bo już myślałam że coś z Nią nie teges... Weronika była taka grzeczna i taka spokojna. Słuchała nas i robiła co się jej kazało (no, teraz to nadrabia ;-)), za to Magda to jej całkowite przeciwieństwo. Jak tak obserwuję moje pannice, to naprawdę w życiu nie widziałam chyba rodzeństwa o tak odmiennym charakterze. Przeważnie jednak siostry choć w niektórych sprawach są podobne, a moje NIC nie mają wspólnego. No, może z wyjątkiem tego, że obie bardzo się kochają, ale charaktery, upodobania, temperamenty - to dzień i noc!
 
Cóż....
Magda zdecydowanie nie jest wyjątkiem.

Jakbyś opisywała Zosie. Ja chodzę cała podrapana i generalnie z coraz mniejszą ilością włosów. No i zaczynam głuchnąć od tych buntów jak jej coś zabieram :-) Zosia włazi wszędzie wszystko ściąga a najciekawsze rzeczy to te które choćby nie wiem jakim były badziewiem, ważne że zakazane. Potrafi iść z jedneo pokoju do drugiego po to tylko żeby dotknąć kabelków w kącie których ruszać nie wolno. Ale pozwól jej - od razu traci zainteresowanie ;-)
 
Cóż....
Magda zdecydowanie nie jest wyjątkiem.
Oj nie jest. Wojciu coraz bardziej zaczyna wariować. Nie raczkuje, nie chodzi, ale rzuca się strasznie i na rękach to chwili w jednej pozycji nie posiedzi. Na łóżku też już sam nie może zostać bo na pewno spadnie jak zacznie fikołkować. A już NAJGORSZE to wyrywanie włosów:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: On jakby najlepszą zabawę pod słońcem miał, a mnie to najzwyczajniej boli. Aż dzisiaj parę razy na niego krzyknęłam, chociaż to bardzie był okrzyk bólu:wściekła/y:
 
reklama
Już dziś trochę za późno i mi się nie chce, ale jutro wkleję Wam nowy filmik z Magdy wyczynami. Powiem krótko tak - huśtawka idzie do sprzedania.:tak:
Zaczynam się zastanawiać czy czasem dzieci z Bliźniąt nie należą do takich szałaputów po prostu. Moja siostra jest z tego samego dnia co Magda i pamiętam że zawsze chodziła podrapana i poobijana, bo nic jej nie było straszne. To samo mój brat cioteczny (tyż Bliźniak) - non stop połamany i pokiereszowany - rekord to było 3 razy złamanie tej samej ręki w tym samym miejscu w ciągu chyba 2 miesięcy.:baffled: A jego córka (oczywiście Bliźniak) rok temu została przez własnych rodziców spuszczona na sankach z górki tak, że przekoziołkowała się razem z sankami na sam dół. Starzy stali skamieniali w przekonaniu że dziecko zabili (źle sanki ustawili i dlatego się zaczęły turlać), a dziecko na dole wstało, otrzepało się ze śniegu i powiedziało "jesce" - miała wtedy 3 lata.:szok:
Wygląda na to że Magda nie odbiegnie od tego schematu. Mój Mąż niby "przerażony", ale widzę że się cieszy, bo ma dziecko jakiego zawsze chciał - odważne i chętne do szaleństw. Ja jestem przerażona. Dlaczego natura nie dała mi dwóch córek, które miałyby po równo odwagi i rozsądku??? Weronika jest ostrożna na granicy tchórzostwa wręcz i wszystko co nowe jest dla Niej na "nie" póki się nie przekona, a trwa to nawet parę lat, a Magda z tego co widzę będzie z radochą wchodziła w każdą zabawę bez względu na ryzyko.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry