Kobietki, wypuściliśmy się wczoraj pierwszy raz w tango po sklepie z wszelkimi akcesoriami dla maluszków - tzn. nie na zakupy (nadal wydaje mi się, że to za wcześnie), tylko na rekonesans. Nie będę Wam opisywać, co się ze mną działo w dziale ubranek


; skupię się na wózkach. Otóż okazało się, że nawet jeśli sklep ma naprawdę dużą powierzchnię, to wcale nie musi mieć na niej pełnego przekroju wózków. Tam było ich mnóstwo, ale tylko kilku firm. Z tych, które oglądaliśmy, niemal każdy budził jakieś zastrzeżenia. Quinny definitywnie odpada, bo w gondolce jest tyle miejsca co kot napłakał. Za to Quinny ma rewelacyjną spacerówkę, chyba najlepszą, jaką tam widzieliśmy. Maxi cosi ma świetne foteliki samochodowe (na pewno taki kupimy), ale wózki do chrzanu. Mutsy był tylko jeden typ - małe to to jakieś takie. Maclaren skupił się głównie na futuryzmie formy; jak dla mnie wyglądało to dość dziwacznie. Roany wydawały się tandetne. Chyba najlepsze były Bebecary, ale są najdroższe, i X-Landery, ale o nich coś tu pisałyście, że nie za bardzo - muszę znaleźć tę opinię.
Aha, mogłam źle napisać nazwę którejś firmy, ale jesteście tak zorientowane w temacie, że na pewno szybko skojarzycie, co miałam na myśli

.
Mam w głowie totalny wózkowy mętlik.
