U mnie WIELKA zmiana, nic nie pisałam bo nie chciałam zapeszać. Byłam dziś na "castingu" i się udało

i zmieniam pracę

moją dotychczasową bardzo lubiłam.....no ale 30km codziennie dojazdu w jedną stronę przy mojej dwójeczce to byłaby masakra, zwłaszcza,że mężul często na wyjazdach, nie wspomnę jak junior za rok do szkoły pójdzie, musiałabym być w pracy na 7mą, czyli wyjechać ok. 6.30, a on co bidula na śniegu i mrozie miałby czekać aż mu świetlicę otworzą????
Jestem bardzo szczęśliwa, bo ta praca to taka w moim fachu i już dziś złożyłam wypowiedzenie w tej starej.........ech 7 lat tam pracowałam.....
no ale teraz jeszcze Wam opowiem,że mężul został z młodą i miał jej dać butle jak przyjdzie pora, no i daje a ona w ryk......za nic nie chciała i afera na całego. Nio to on bidny do mnie dzwoni

ja mu mówię że czekam na kolejny etap rozmowy i nie mam jak przyjechać......no to on młodą w fotelik i do mnie, no to ja z cycochem lecę do nich....jakoś zdążyłam....no i mam problem, bo co z tego że ode mnie wypije butlę na noc, a w dzień od kogś nie........od jutra zaczynam naukę picia z butli podawaną przez innych
Uwielbiam bliskość karmienia cycochem, ale chyba mam pomału dosyć.....
dzisiejszy dzień wypompował mnie emocjonalnie, tyle stresów, głowa mi pęka.......