Powiem tak. Jesli to poczatki alkoholizmu, zadne rozmowy nie dadza efektow. Nikt mu nie przetlumaczy do jego paly, ze ma problem. On musi miec sam swiadomosc, a to jest bardzo dluga i zmudna droga. Jezeli ma problem z alkoholem tzn., ze wy jestescie wspoluzaleznieni. Nawet nie bedziesz wiedziala kiedy go bronisz przed innymi, ukrywasz jego picie. Nawet przed sama soba. A on ma tzw. komfort picia. Wspolczuje Ci bardzo,i wiem, ze nie pocieszylam. Ale to bardzo ciezka, podstepna choroba. I najczesciej walka z wiatrakami. Niestety.
Jezeli bedzie to trwalo,jak nie bedzie chcial sie leczyc, mozesz mu zagrozic rozwodem ( oczywiscie z jego winy), odebraniem jakichkolwiek praw rodzicielskich, wymeldowaniem z domu. Bo wiedomo, ze sad przyzna Tobie. On bedzie musial pojsc pod przyslowiowy most.
zmiana tematu.
Ja sie wreszcie choc troche wyspalam. Julka w przedszkolu, Maciej w pracy a ja mam luz bluz. Maniana rzadzi na calego. Wlasnie wyciagnela mi karte z cyfry, teraz grzebie przy tv. Z dnia na dzien rozbrykana jeszcze bardziej. Masakra.