reklama

mamusie grudniowe:)

lucky to nie jest tak ze tylko w weekendy bo w tygodniu piwko tez musi byc, a jeslichodzi o dziweczyny to chodzilo mi o to ze mi sie wydawalo czasami ze jak mylslalam ze on moze miec problem to ze wyolbrzymialam ale jesli ktos mi zadal takie pytanie, i podzielil sie swoimi spostrzezeniami tzn. ze nie tylko ja to widze a one i tak nie wiedza wszystkiego wiec juz w ogole, ja wiem ze palenie to tez zly nalog ale tego nie mozna porownywac, po pierwsze nie musze palic przy nim i nie robie po tym roznych glupot nie wypalam paczki w dwie godziny a w kilka dni wiec tez aspektu finansowego nie mozna porownywac, zastanawiam sie jaki bedzie mial argument jak sie raz wku rwie rzuce fajki, alkohol to dla mnie w ogole zaden problem i ku rwa bede swieta, nawiedzona i bede krytykowala wszystkich ktorzy pala i pija, mam ochote zrobic mu taki przypal bo naprawde ciekawi mnie co wtedy wymysli, bo skoro teraz mi mowi ze ja pale to on pije, no to co zrobiu jak ja bede mowila ze nie pale i nie pije...a ukrywc to juz go przed innymi ukrywam choc i tak juz sie utrwalil wizerunek J przyklejonego z puszka piwa badz butelka do reki
 
reklama
Agaton no to teraz rozumiem:tak: Bo nie wiedziałam że w tygodniu też. Współczuję:sick:
I Nonek ma rację idź do specjalistów. Nie bój sie szukać pomocy.
Lepiej teraz działać:tak:

I nie chodziło mi o aspekt finansowy w porównaniu fajek i alkoholu.
Po prostu już strasznie nie lubię faj. A sama paliłam:-p
 
Agaton - współczuję bardzo i mogę cię tylko pocieszyć, że jesli zdecydyjs/ecie się na pomoc specjalistow, to moze być git. Ale... on musi chcieć.
A nie będzie chciał:no: jesli tak jest mu dobrze.
bo ty go bronisz i usprawiedliwiasz
bo on wcale nie ma problemu
bo on w kazdej chwili moze przestac
bo ty palisz
bo....
zawsze dla niego będzie jakies BO...
żeby chciał się leczyć /to wcale nie znaczy, ze bedzie musial/ MUSI przeżyć jakiś wstrząs i tyle... i po tym moze zmadrzeje, zobaczy, co traci, co moze stracic
twoja rola powinna sie ograniczyc do karcącego pomocnika /pomagasz mu w walce z alk. ale karcisz za picie/
jesli jednak bedzieci to dalej tak ciagnac, to ty bedziesz wspoluzalezniona i na pewno mu nie pomozesz, a on zobaczywszy, ze jest w miare OK nie bedzie sie staral nic z tym zrobić
jesli chcesz pogadac, to zapraszam na priva lub gg
Caluski...
 
Aha
z innej beczki
na zakupach w niedziele kupiłam sobie:

buty /hurraaa/, 2 pary spodni /rozm. 42!!! hurra/, spodnice, bluzki 2 szt. sukienko-płaszczyki 2 szt
Pawel sobie kupil 2 pary spodni
Nat kupilismy sliczn sandalki
Asi ladny portfel
ciuchow im nie kupujemy bo sie szafy nie domykaja;-)
Wydalismy fortune:-D
mimo, ze wszystko bylo w promocji...
ale jestem zadowolona bardzo:tak:
 
kate gratujeszon zakupow
a my wczoraj kupilismy Bruniastemu kojec:-)
i dostalam 2 pary dzinow i bluzke od meza:-)

leje tu,powodzie, internet co chwile nie dziala, do tego te bamby terrorysci... brrr
mozna dola zlapac
ale sie trzymam

agaton mnie bardzo dziewczyny pomogly, kate less wie co pisze:tak:
o piciu, kolesiach itp sie nie wypowiadam:eek:
 
nie ja go nie usprawiedliwiam.. to on twierdzi ze pije bo ja pale jak slysze ten tekst to mnie chu j strzela taki ze moglabym go zabic, to jest jakis absurd, grrr, dzisisaj juz go solidnie opie rdolilam bo nie mam zamiaru tego tolerowac dluzej jak mi ludzie zwracaja uwage ze co jest nie halo, a najlepszego nie napisalam, wczoraj mieli wieczorkiem wpasc jego rodzice na chwilke, ja o tym zapomnialam i poszlam do mojego ojca z Agatka, moi rodzice mieszkaja 5 min od nas, no i co?? w tym czasie przyjechali jego rodzice,a on zasnal i im nie otworzyl a ze mieszkamy na parterze i drzwi balkonowe byly otwarte widzieli go jak spi na tej kanapie, oczywiscie ze go nie dobudzili, ja jak wrocilam to mi sie przypomnialo ze mieli przyjechac i do nich dzwonie no i sie wszystkiego dowiedzialam...takze ukrywania zadnego juz nie ma, nie musialam skrzyc nic bo sie samo wydalo, oni wiedza ze lubi ale chyba nie do konca wierza byc moglmiec z tym problem...no a J baaaaaardzo ich kocha i jak mu to powiedzialam dzisiaj to go troche zatkalo, nie wiem zobaczymy jak sie sytuacja rozwinie...
 
mysle ze jak juz zauwazylas problem to tak jak zrobilas trzeba od razu dzialac
my tutaj mieszkamy u alkoholoka, ale jak ja to mowi kulturalnego. On wie ze nim jest ale jak sam mowi on jest na emeryturze, jest stary, chce sobie wlasnie w takim stanie upojenia spedzic reszte zycia, popijajac i sluchac muzyki. Nie robi nikomu krzywdy bo jest lagodny jak baranek. Ale przez to moj men z nim codzinnie pil aperitif przed obiadem, kolacja a potem i do posilkow. A ze glowa coraz slabsza to codziennie byl wciety. ja bylam akurat w ciazy kiedy ewidentnie zaczelo mi to przeszkadzac i powiedizalam jasno. Bedziesz pil nie bedziesz sie wogole zajmowal dzieckiem i koniec. Oczywiscie wkurwil sie na mnie ale przemyslal i jest git. teraz raz w tygodniu idzie na aperitif i jak cos pije, czy pijemy to wieczorkiem jak juz mala usnie browarki albo winko.
tyle mam do powiedzenia
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry