elo laski!
Roni, nonek - dziekoweczka za zainteresowanie ;-) otoz szlajalam sie przepisowo. trzy dni na heinekenie (zgubilam bilet, ktory kupilam przez allegro - uwaga! przeszlam przez pierwsze bramki, doszlam 700m do miejsca, gdzie sie je wymienialo na opaski, pacze, a tu nie ma bileta... ku rwa... 210zl w plery!!! okradli mnie chyba albo jakis cud nad blotem, - kuzwa - swoja droga po kolana w blocie stalam 3 dni - wylam i wyklinalam na siebie jak nieboska, wiec sie koles jakis zlitowal i odsprzedal mi bilet, co mial go opchnac, za 120zl tylko - zamiast 250, ktore musialabym regularnie zabulic. DRAMAT. ale to cala ja)
po czym zasiedzialam sie u rodzicow, bo laski moje ukochane psiapsioly sie na henia pozjezdzaly i jako ze rodzice mieszkaja w centrum gdyni, to bylo mi najwygodniej. wczoraj poznym wieczorem wrocilam ;-)
alez mialam cudne wakacje!!!!! kocham gdynie, mieszkanie w centrum, sklepy, puby, ludzi (hehe, jaka kolejnosc), plaze, nawet kiedy leje - a tu mi kuzwa przyszlo mieszkac niemal na zadupiu. no ale coz!!!
i ku rwa mam problem z dzieckiem - ktore po prostu kocha mnie na maksa. to ten problem. nie wiem, z waszych postow wnioskuje, ze wasze sie tak nie zachowuja. moj nie schodzilby mi z rak. nosz kur wa. nic nie moge zrobic, bo rozpaczliwie wyje - chyba ze spi (w dzien slicznie sypia, odpukac). w nocy - dramat, obrazil sie na lozeczko (co prawda ostatnie noce sypial w pozyczonym turystycznym, moze lubi tylko swoje, bo dzisiaj nie protestowal, jak go do jego wlasnego przekladalam po karmieniu).
budzi sie lekko 5 razy w nocy, za kazdym razem musze dac cyca - bo placze (rozpaczliwie, az mnie boli cos w srodku).
no po prostu maminsynek.
oczywiscie znajduje miliony powodow, dlaczego tak jest. ze zeby (ale jak smaruje orajelem to nie przechodzi), ze juz malo cyca dostaje (coraz mniej mleka - ja sie ciesze, moze po prostu naturalnie wygasnie pokarm, juz czas), ze po prostu ma taki etap, ze chce przebywac najdluzej z ta osoba, ktora jest z nim najczesciej, ze moze jest boidudkiem i czuje sie u mnie najlepiej..
ale zal mi i jego, i siebie, bo to chora sytuacja!
jak mnie nie ma to jest luz!!! ani razy nie obudzil sie, jak bylam na heniu do 5 rano codziennie! ale jak tylko wracalam, to jego osmy juz chyba zmysl sprawial, ze sie budzil z placzem...
zostawie go samego z zabawka i po 2 min ryk..
kocham go, ale po prostu meczymy sie oboje.. co zrobic z takim malym dzieciaczkiem..?
tule i kocham, daje cycka, kiedy trzeba, kiedy nie trzeba i sie zlituje to tez ;-) ale tez nie chce znowu miec rzeki mleka, bo po co, jak on tego nie pije! (tylko pare lykow i cysia, bo nie jest glodny, ani w dzien, ani w nocy)
ech
ale ogolnie humor mi dopisuje, bo wyszlam wreszcie do ludzi i jest super :-) uwielbiam nocne zycie

;-)
i tez pokorzystalam z wyprzedazy, mam super buty ze skorki (ale wycyganilam od taty, bo nie stac mnie na 249zl, a tylko takie mnie nie uwieraja - od lat ta sama firma, demyt), spodnie i kolczyki ;-) jeszcze chce pare nowych bluzek, ale nie wiem, za co, bo splukalam sie na maksa tym heniem i wsim poza tym.
ah, jeszcze sie pochwale - moje dziecko pod moja nieobecnosc obalalo sztuczniaka! tzn tak jak mowila
luckymama - dwa razy moje mleko z butli, potem juz tylko sztuczne - enfamil rulez! i bez problemu butelkowego. oczywiscie z mojej reki butelka to zabawka i soczki fe.