No to ja wróciłam. Znad jeziora oczywiście.
Weicie, co , to wszystko jakieś chore się zrobiło.
Zacznijmy od początku.
Dlaczego sie polubiłyśmy? Bo każda z nas jest inna, każda coś wnosi, sobą reprezentuje. Każda ma swoje wady, zalety i tego nikt nie zmieni.
A tu nagle w tym samym momencie przeszkadzają:
-przekleństwa
-słodzenie
-błędy
-brak błędów
-podglądanie
-brak podglądania
-humor
-brak humoru
-złośliwość
-lizusostwo
-uprzejmość
-itp
Co się stało? Nuda? Rutyna? Brak innych problemów?
Wracałam znad jeziora - widziałam jak się tworzy trąba powietrzna, jak uderza w ziemię, jak przewraca drzewo na ulicę (jedna osoba ranna, w lokalnej panoramie już o tym mówią) jak gałęzie spadają tuz przed samochód, widziałam wypadek kilka metrów przede mną...
Modliłam się aby dotrzeć do domu.Naprawdę są poważniejsze problemy niż SZUKANIE ich.
Nie, nie ,,odejdę" bo to nie o to chodzi.
Tylko naprawdę ma gdzieś kto co o mnie mówi, kto mi prawi morałi i kto się na mnie obraża.
Jestem jaka jestem i póki same mnie nie wywalicie - będę.
Miłego wieczora.