ostatnie dni pogorszyly sie na maxa :sick:
nie wyje tylko na spacerze ale nie moge sprzatac domu i latac równocześnie wokół bloku
on zachowuje sie jakby cos chcial mi powiedziec i wkurzal sie ze nie rozumiem
a czasem poprostu terroryzuje mnie bym go wziela na rece
zwykle biore go na rece odrazu, tyle ze on na rekach tez kweka

dzis mialam spokojne podejscie do niego caly dzien a i tak kwekal

lezy i sie drze, ani ksiazeczka, ani piramidka, ani grajka go nie interesuja :sick:
a najbardziej czeste zachowanie ktore mnie denerwuje to to ze bawi sie grzecznie z ojcem i jak tylko mnie zobaczy to odrazu wyje


bawi sie cicho, zobaczy mnie i w bek, patrzy na mnie i sie drze i przestaje sie bawic
marcin wiele razy smial sie i mowil "idz sie schowaj poki sie bawi i nie podjudzaj go pokazujac sie mu"
az nagle okazalo sie ze to nie jest juz smieszne bo on rzeczywiscie widzi mnie i odrazu wyje i chce do mnie
i wscieka sie o brak cyca, szarpie mi bluzke, przejada sie na sile, a jak zabieram to placze... potrafi ssac w najdziwniejszych pozycjach
kurcze mam nadzieje ze to szybko minie bo rece opadaja
dzis nawet wyprowadzil z rownowagi marcina a on ma mase cierpliwosci do niego
marze o tym by jeden dzien nie sluchac jego wycia