No wreszcie mam chwile zeby cos napisac.
Pan pierze mi wykladziny , dziecko spi.
Wczoraj strasznie sie poklocilam z M . Nornalnie niemalze na noze. Powiedzielismy sobie tyle przykrych slow ze az wstyd. Najgorsze jest to ze on moje slowa dopasowal do tego co dzieje sie miedzy nami od jakiegos czasu i wywnioskowal ze ja go juz dawno nie kocham.
Kazal mi jechac do Pl i sobie wszystko poukladac w glowie i wrocic jak juz bede wiedziala.
A wiecie same jak to jest po urodzeniu dziecka. Czesto na nic nie ma sie ochoty.
Dzis zadzwonil rano i chcial wyjasnic sytuacje.Jej jak ja go kocham za to ze jest madrzejszy i pierwszy wyciaga reka bo ja to zakapior jestem. Ja walnelam skruche i troche zalagodzilam sytuacje. Zobaczymy co bedzie wieczorem.
Ktos mowil ze pierwszy rok najtrudniejsy po urodzeniu dziecka. Mam nadzieje ze minie i bedzie jak dawniej.