reklama

mamusie grudniowe:)

Agaton - mam mnóstwo drobnych kamieni, niektóre wrośnięte w woreczek (usg sprzed 3 lat - teraz może być tylko gorzej), jedyna metoda to usunięcie całego woreczka.
Wiem,ze można laparoskopowo, ale jakoś w ogóle na myśl o szpitalu robi mi się słabo....
 
reklama
no prosze jak nam Sugar na koniec ciąży promienieje
aż miło czytać:tak:

Ditka to usuniecie to w sumie bardziej zabieg i szybko się po nim dochodzi do siebie
ale masz racje 2 miechy to przegięcie:wściekła/y:

Kate będzie dobrze
ważne, że nowa wychowawczyni jest kumata
ściskam

spadam do ortodonty podkręcić aparat:baffled:
 
Ditka rozumiem cię doskonale, ja się już ze wszystkimi żegnałam przed operacją, na wszelki wypadek, jakbym nie przeżyła i w ogóle miałąm mega histerię - a teraz się z tego tylko śmieję. :tak:

Kate, współczuję, w ogóle mnie zastanawia skala problemu - to chyba coś ze szkołą i jej programem jest nie teges, jak połowa dzieci ma problem??? Podejrzane toto. Ale będzie miała papierzysko i przynajmniej spokój będzie. BTW u mnie podobnie ciepło jak i u ciebie :dry:

Ja właśnie planuje jak dojechać do Istebnej, trochę mnie przeraża wpakowanie potwora w fotelik na 2 dni z 3 co będziemy ... ale damy radę... najwyżej będziemy 3 dni wracać. Kate, a weź w wolnej (hehe) chwili napisz jakiś przepis na przewiezienie raczkująco-drepczącego potwora 700 km ciągiem ;-)

Roni, a kto to Kixie??? :confused: I w ogóle co tam u was się dzieje? Pomóc wam coś może?

W Istebnej nawet jak będzie syfnie i deszczowo to i tak będzie gites :-) Hartujcie wątroby hehe :-)
 
kasia_z - my na Węgry - 550 km jechaliśmy non stop - zabawki, mleko, jedzenie, picie w pogotowiu - i nie było jakichś większych problemów... A wracaliśmy już w ogole w nocy więc ob bachory poszły spać na dobre;-):-)
 
reklama
Kate, współczuję, w ogóle mnie zastanawia skala problemu - to chyba coś ze szkołą i jej programem jest nie teges, jak połowa dzieci ma problem??? Podejrzane toto. Ale będzie miała papierzysko i przynajmniej spokój będzie.

Ja właśnie planuje jak dojechać do Istebnej, trochę mnie przeraża wpakowanie potwora w fotelik na 2 dni z 3 co będziemy ... ale damy radę... najwyżej będziemy 3 dni wracać. Kate, a weź w wolnej (hehe) chwili napisz jakiś przepis na przewiezienie raczkująco-drepczącego potwora 700 km ciągiem ;-)

1. Nie wiem:-D może materiały są zbyt obciążające? i dzieci nie dają rady? bo wszystko jest tak pobieżnie robione, byle tylko coś tam z zagadnienia załapać i dalej, szybciej, więcej... no i obecna szkoła nastawiona jest na pracę z rodzicami, czyli dużo rzeczy trzeba robić z dziećmi w domu.
A jak powiedziała wychowawczyni, to na palcach jednej ręki może policzyć dzieci, które sobie same radzą w 100%. Ech, zobaczymy:eek:

2. Generalnie to musi siedzieć przodem do kierunku jazdy i będzie oglądał świat, a tak zabawki, muzyka, itp. Jak marudzi, to postój i niech trochę "połazi" i dalej w drogę.
A najlepiej, to wybrać porę, gdy śpi, to i męczarnia mniejsza;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry