ejo
u nas tez glutonsy
ja jestem sama, T polecial do Helsinek na szkolenie, dwa dni tylko na szczescie
wczoraj bylam na spotkaniu z kolezankami z LO i jedna z nich opowiadala straszna historie
jej znajomi poszli do supermarketu na zakupy z corka 5 lat i jak to dziecko latalo sobie to tu to tam miedzy polkami
w pewnym momencie nie ma Basi, szukali, ogloszenia te sprawy, nic, zglosili na policje
po 3 dniach dzwonek o drzwi, w drzwiach stoi Basia z karka na szyi "jestem po operacji usuniecia nerki, wszystko przebieglo dobrze"


i faktycznie dziecko wrocilo bez nerki, fak porwali ja jako dawce
jakis miesiac wczesniej byly badania krwi w przedszkolu, pewnie obserwowali juz jakis czas i tylko czekali na okazje
masakra po prostu