dzieki, dziewczyny..
najgorsze, ze maly nadal u rodzicow.. raz, ze u nas sajgon (dopiero 2 razy pomalowane, czesc sciany, co ma miec inny kolor, czeka do jutra.. ciagle cos, a to farby za malo, a to sciana peknieta znowu, a to konieczne wyjscie itp..), dwa, ze maly nie nadaje sie zupelnie do transportu, trzy, ze w sumie lepiej, zebym i ja sie nie zarazila na sam koniec, bo jak znowu antybiotyk mialabym dostac (a w efekcie juz widze znowu infekcje wiecie gdzie, u mnie chyba naturalna kolej rzeczy) tuz przed porodem, to dramat..
strasznie, strasznie mi z tego powodu przykro, mimo ze wiem, ze mlody sie tam dobrze czuje i ma fantastyczna i opieke, i cala watahe chetnych do zabawy.. ale nie ma to jak mama, nie..? spalabym z nim najchetniej..
sa_raa, gratki zakupow :-) jak urodze i djde do siebie (no i dostane becikowe

) to tez strzele sobie cos, a co! na pewno dobre klapki do chodzenia po domu typu sholl i rozowy dres a la longoria w desperate housewives ;-) poki co tyle
kasu, co tam..??