Hej!
Wszystkiego naj naj dla solenizantów Filipków :-):-):-)
Dita, smutne i śmieszne ;-) że osobnik co czyta co podpisuje to trudny klient

Ale tak naprawdę nie na tym problem polegał, a na tym, że były 4 źródła dochodów, w dodatku nie przez cały okres co liczyli, i wielcy analitycy polegli na matematyce. I głównie odchodziliśmy z kwitkiem dlatego, że mimo bycia VIPem nie mieliśmy zdolności kredytowej, bo głąby nie potrafiły się rozeznać w działaniach matematycznych na poziomie dodawania i dzielenia. No cóż... pracownicy z łapanki bo boom kredytowy, i taki efekt. Przynajmniej nasze pieniądze w PL zostaną ;-)
A umowy to akurat banki mają nie najgorsze, szczególnie jak się porówna z developerami i ich kwiatami w umowach. My w sumie do naszej kredytowej zastrzeżeń nie mieliśmy

Co do systemu to PKOBP ma system na tym samym algorytmie co mbank, więc nie jest jakiś starożytny. I akurat nie mam zastrzeżeń do systemu, obsługa i tak idzie u nas netem, więc panie w okienku poza zasięgiem.
W ogóle idol systemu bankowego to u mnie Lucas - takiego burdelu to w żadnym banku nie spotkałam. Pół roku trwało zanim skutecznie (za 5 razem) udało mi się wyrwać z ich szponów. Ręce opadają. Ciekawy system ma też SKOK Stefczyka - np. nie istnieje do niego żadna dokumentacja - dokumentacja to to, co szwagier prezesa (firma co robiła system na początku istnienia) przekazał pierwszemu informatykowi z obsługi. Ludzie po studiach przychodzą tam do IT i oczy szeroko otwierają, bo nawet na historii informatyki takiego gówna nie mieli. Teraz trochę poszło do przodu, ale jeszcze kilka lat temu mój kolega co tam pracował odsetki z łapy przy kredytach wpisywał bo to co naliczał program było na maksa z sufitu.
Aenye - o 22 to ja śpię kochana, usprawiedliwiam nieobecność ;-)
U mnie wczoraj było małe winko, koleżanka zdała egzamin radcowski, jest pani mecenas hehe.

Super fajnie
A moje dziecko wczoraj strasznie absorbujące, dziś już nacieszone mamą i grzeczny samobawiący się aniołek :-) Top trendy jest od wczoraj sorter-kula, w kółko pakuje do niego wszystko i przychodzi jak całą ułoży, żeby wyjąć mu klocki ze środka, i tak godzina z bani. Potem przerwa i od nowa. Fascynuje mnie, że tym dzieciom się nie nudzi. A huśtawka już lepiej, po godzinie nawet z niej sam chce wyłazić, więc trochę mniej awantur.
