przepraszam, bedzie znowu dlugo, ale musze sie wygadac, gryzie mnie to od kilku dni i po prostu mam zwale :-(
strasznie sie finansami naszymi martwie...
cholera, powinnam za lozeczko zaplacic jakos, zeby facet mi je wyslal w tym tygodniu (na szczescie to tesciowa placi)... a jakos sie nie moge na poczte wybrac.. i jeszcze musze za spodenki z allegro zaplacic.. i wisze rodzicom 150zl, mam wykupic leki (jakas masc na infekcje i tablety antyskurcze) - mysle, ze minimum 50-60zl... a kasy nie ma w portfelu dawno...
a jeszcze kasa z wesela sie rozchodzi w tempie megaekspresowym... na szczescie 3/4 wplacilismy na gielde i robimy wielkie pomnazanie ;-) ale wyciagnac ja bedzie mozna pewnie dopiero w przyszlym roku, a najlepiej caly rok powinny lezec! bah...
zostalo nam na wydatki juz tylko 3000zl.. musimy doplacic do naszej nieruchliwej firmy 1750zl (bo nic sie w niej nie dzieje od maja) i zostanie nam juz prawie wielkie zero.. a gdzie meble do lazienki, szafa do przedpokoju, kredens...!? strasznego mam dola finansowego (chociaz nie jest przeciez tak zle, jak niektorym..).. dostane na szczescie teraz jakas zapomoge ze studiow, na usg - babka prodziekan kazala szybko wniosek po pomoc zlozyc, ze niby ciaza zagrozona itp - studiujace, postarajcie sie i wy! (ok 400zl) no i do 13 listopada stype naukowa za dwa miechy (mam nadzieje, ze min. 600zl razem!!)
a socjal.. jakie to sa pop... warunki!!! gdyby moj maz nie studiowal, a byl bezrobotnym, to dostalibysmy, a tak - to nie!!! i jestessmy na utrzymaniu rodzicow!!! na szczescie sytuacja nie jest przerazliwa, bo w ostatecznosci rodzice pomoga (czego nie chce bardzo i zrobie wszystko, by nie dawali nam nic wiecej niz teraz, bez dzidzi!!) i doloza, ale co w przypadku rodzicow, ktorzy np. ze wzgledu na ciaze nie chca utrzymywac swoich dzieci!? bez sensu... ja jestem niby zatrudniona od czerwca, ale wg statusu to nie znaczy, ze jestem samodzielna finansowo - bo zeby tak bylo, musze miec staly dochod w 2005 i w 2006!!! nie obchodzi ich, ze sie moja sytuacja w 2006 zmienila totalnie, ze maz i dzidzi, ze podjelam prace itp... no co za dol... po prostu sie zaplakac :-( i moj m tez ma tak samo.. nic nam sie nie nalezy, chociaz oddzielnie mieszkamy, chociaz mamy zerowe dochody w 2005...
dobrze, ze bedzie naukowe i wychowawczy... :-( :-( :-( ale tak bardzo, bardzo liczylam na te pieniazki z socjalnego, byloby ok. 700zl dodatkowo...
wiem, ze marudze.. ale jestesmy oboje z domow, gdzie nie trzeba bylo sobie niczego odmawiac i tak wydajemy pieniadze, lekka reka... teraz mamy na zycie co miesiac 1500zl i czasem nie starcza... nie wiem, czy max.700 (wychowaczy i stypa naukowa) zl dodatkowo nam pomoze,kiedy Filip sie urodzi... :-( strasznie sie boje, bo rozrzutna jestem na maxa... :-( i nie umiem sie powstrzymac...
normalnie ryczec mi sie chce teraz, cos sie zdolowalam niepotrzebnie... czuje sie taka bezsilna jakas.. czuje, ze nie umiem sobie radzic, ze jestem od wszystkich zalezna... i ze nie damy sobie rady z Filipkiem, ze caly czas rodzice beda nam go utrzymywac... strasznie tego nie chcialam...
i na dodatek wiem, ze wiele oddaloby tyle, zeby byc w mojej sytuacji finansowej, ze biadole... a mi sie to wydaje strasznie malo...
dobra, koniec... przepraszam za te wrzuty, musialam po prostu sie wygadac :-(