reklama

mamusie grudniowe:)

reklama
ufff
żeby was nadgonic trzeba się nieżle nagimnastykować
my dzisiaj przyjechalismy do moich rodzicow i w koncu bede mogla godzinami siedziec we wlasnej lazience tylko na moja wylacznosc
remonty sa meczace grr
ale spoko spoko praca idzie i nie jest zle ;-)

nieistotna trzymaj sie dziewczyno ramy!!! rodzice sa czasami jacy sa i nic na to sie nie poradzi ale jak to mowia rodzicow sie nie wybiera i sa tylko jedni jakby nie bylo
moj facet jest jedynakiem ktory zawsze wszystko mial , chodzil do miedzynarodowego high school w warszawie razem z dziecmi bankierow ambasadorow i innych notabli
samo czesne kosztowalo ok 10 tys dolarow za semestr
mial co chcial etc
potem wyprowadzili sie do stanow , w koncu wrocil z mama do polski
w miedzyczasie przeszedl skomplikowana operacje glowy , wycieli mu tętniaka młodzieńczego i tutaj też mama zawiozła go do kliniki w szwajcarii gdzie za niebotyczna sumę zrobiono mu operacje która uratowała mu życie etc etc
a potem nagle jego mama umarła, bo zatruła sie tlenkiem węgla, ojciec zostałw stanach i moj luby musial zaczac radzic sobie sam w weiku 19 lat
a ze jest strasznie upartym i honorowym typem nie chcial pomocy rodziny ( co uwazam za zwyky upor ale to juz inna bajka)
i dal rade i daje do dzisiaj
ale rozne sa koleje losu i zycia
ja wierze ze zawsze w koncu jest dobrze i poki co zawsze mi sie to sprawdza :-)

także głowy do góry i bedzie dobrze

a co do wydatków to już wydałam na remont jakies dobre 8 tys pln a jeszce sporo przed nami nie mowiac o zakupach dla dziecka :baffled:
ale KOMANDOSI NIE PEKAJA i dajemy rade!!!

wszystkie! jak jeden mąż!
 
pewnie ze damy rade!!
dziewczyny nie podlamywac sie!
teraz taki okres, ze wszystko widzi sie w szarych kolorach i pogoda taka...
zawsze jest duzo wydatkow na poczatku i to tak wlasnie przeraza ale bedzie dobrze! ZOBACZYCIE!!
 
dziewuszki, dzieki za odzew.. ja wiem, ze sytuacja sie unormuje itp, po prostu teraz wszystko mnie przeraza jakos.. :-)

Milka - wlasnie w tym klopot! wiem, ze musze sie nauczyc oszczedzac, ale bedac przez lata wychowywana w luksusie, ze mam wszystko, czego zapragne (oczywiscie w granicach rozsadku) - teraz jest mi strasznie trudno! jak ide do sklepu, to nie mysle, ze na to czy na to mnie nie stac... a potem w portfelu dziura...
generalnie mieszkanie musimy w 100% wykonczyc, bo wszystko mamy "poutykane" po roznych szafkach, kartonach i syf... ale pocieszam sie, ze juz niewiele zostalo do kupienia, i ze niedlugo bedzie po wszystkich wiekszych wydatkach :-)

uff troche mi lepiej juz.. czasem tylko takie jakies durne mysli.. wiadomo, ze damy sobie rade, ze musimy! ze najwazniejsze, ze mamy siebie, no i tak nie jest zle z tymi finansami!

buzka, dziewczyny... wlaczylam osade, zabieram sie za szycie spioszkow z polarku, albo spiworka - jeszcze sie nie zdecydowalam! nie wiem, czy wyjdzie, ale jak wyjdzie, to sie pochwale :-)
 
Aenye ja nigdy nie narzekalam na to ze jest ciezo, przywyklam.. zawsze godze sie z tym co jest..
moj facet zawsze "mial" ale nie potrafi sie dzielic.. no coz
nauczysz sie nowego stylu zycia, bardziej skromnie ale szczesliwie.. uszka do gory
czlowiek to taka bestia ze do wszystkiego sie przyzwyczaji :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry