reklama

mamusie grudniowe:)

reklama
Hej hej - jestem jestem :-)

Kamilko i Pingwinku - przeogromne gratulacje!!! :-):-):-) Motyw że wszystkie rodzimy na raz mnie powalił :laugh2:

Poród to same wiecie, 3/4 spędziłam z wami na forum :-D

Wklejam opis z wrześniówek dla chętnych:
"Jak wiecie w pt rano strzeliłam sobie mycie okien. Klasyk. Jakieśtam skurcze jakby były, ale nie bolesne jeszcze tylko niemrawe i co 10 min. No ale nie przechodziły więc ok. 12 wlazłam testowo do wanny czy po wannie przejdą. W wannie nawet nie najgorzej, bo mniej było je czuć, za to stały się częstsze. Po ok. godzinie wylazłam z wanny i się melduję małżonkowi że jakoś nie przechodzą. Ale jak to dziwne skurcze ostatnio, poczekam jeszcze z godzinkę czy nie znikną. Trochę wydały mi się podejrzane, bo jakieś takie boleśniejsze niż przy pierwszym porodzie, ale cały czas dość rzadko, co 7 min. O 14:00 stwierdziłam że to jednak poród, bo były co 5 min i w dodatku już mogłam tylko półsiedzieć na łóżku (miękko) bo gdzie indziej było mi strasznie niewygodnie i twardo i boleśnie. To kazałam jechać do domu, jeszcze po babcię i po Piotrusia do żłobka. Ja dopakowałam torbę. Chwilę przed 15:00 byli i się zaczęłam ubierać. O 15:30 byliśmy pod szpitalem...
Wchodzimy na izbę przyjęć, ja już trochę słabo z chodzeniem bo co przejdę 5 metrów to jakiś skurcz powala mnie niemal na ziemię - więc wizja leżenia pół godziny pod KTG napełniła mnie zgrozą, ale co tam, mówię, dzielna będę ;-) Położna na izbie tak na mnie patrzy, patrzy... w końcu mówi, że najpierw sprawdzi jak tam rozwarcie. I okazało się że 8 cm :-D (bez znieczulenia - moja trauma co się bałam, buu) "No to dojdziemy na porodówkę i będziemy rodzić". Tymczasem wypisaliśmy trochę kwitów, tj. ja podpisałam w amoku międzyskurczowym wszystko in blanko, a wypełniali na wyścigi położna i małżonek. A potem hyc na poródówkę - i rzeczywiście był już maks rozwarcia i znienawidzone przeze mnie skurcze parte, których kompletnie mimo drugiego porodu nie czaję. Więc stwierdziłam że nie prę :rofl2: Główka wyszła sama. Niestety trochę mnie musieli naciąć czego nie przyuważyłam kompletnie, ale podobno jakoś się nie dało bo znowu dużogłowy model. A potem reszta Maciusia w 1 skurczu hyc wylazła i o 16:35 Maciuś już leżał sobie u mnie na brzuchu. Zaciągnął sobie mleko 20 min po porodzie, od razu ładnie ssał i w sumie w 2 dobie po porodzie już miałam normalne mleczko, nawet nie siarę, strasznie szybko - więc mi drugiej nocy spał 6,5 godz ciągiem po najedzeniu. Teraz już sobie je i śpi, więc z nim mamy naprawdę sielsko anielsko. A ja czekam na nawał, który już powinien być a się jakoś nie zrobił. :happy:"

A Maciusiowi zdjęć jutro na spokojnie narobię jak wywalimy Demona do żłobka, bo w szpitalu to takie średniawe były, teraz w domu to już i mu ta opuchlizna zeszła, jakoś bardziej do ludzi podobny się zrobił, i już taki mniej poobcierany po porodzie.
W ogóle cudny z niego ssak - jak był i Piotruś, więc mam nadzieję że z karmieniem będzie fajnie i dobrze. Też widzę że przy drugim dziecku jakoś lepiej z dostosowaniem laktacji, cały czas czekam na nawał, a jakoś wygląda tak naprawdę jakby mnie miał ominąć. :-)
Maciuś podobny jednak chyba bardziej do Darka, przynajmniej na zdjęciach, ale generalnie na żywo taki mniej do Darka podobny, nie powiem że do mnie, bo na razie to do mnie też nie. Taki sobie do nikogo ;-) Za to mnie zaskoczył, bo od urodzenia się uśmiecha! Pierwszy uśmiech do mamy strzelił jak sobie jechaliśmy z porodówki na salę położniczą. Normalnie cudo! :-)
A Piotruś mocno zaciekawiony Maciusiem - już od piątku nie mógł się doczekać "kiedy mama z Maciusiem przyjdzie" i ciągle wszystkim to opowiadał. Teraz Maciusia się bał dotknąć, mamę obcałował, a Maciusia głównie bacznie obserwował. A nam odtańczył tańce łamańce i popisy cyrkowe były - widać że wyczuł konkurencję i chciał uwagę przyciągnąć. Więc kibicowaliśmy popisom (Maciuś nażarty spał), co jakoś super uszczęśliwiło nasze starsze dziecię, teraz Pepe pięknie śpi, zero problemów z zasypianiem było, a na płacz Maciusia się nie budzi (na razie), myślę że dobrze będzie :happy:

Z tego co doczytałam - Kasu, super że znalazłaś swoją pasję, z napięciem śledzę co i jak u ciebie w salonie, oby tak dalej!

Lucky - cieszę się że wszystko zdrówkowo na dobrej drodze i z zachowaniem Lila nie martw się, na pewno to chwilowe, on chłopak mądry i kochany i zaraz zrozumie że tak nie wolno. :tak:

Aenye - no szok z tym rotawirusem, biedne chłopaki :no: Dobrze że już zdrowieją :happy:
 
Nonku ...ale historia, trzymaj się, jakoś musisz sobie poradzić z tym wspomnieniem, i wcale Ci się nie dziwię ze masz to zdarzenie przed oczami:-(...bardzo często się słyszy w TV o takich przypadkach , a oni i tak z tym nic nie robią:confused:
Maja ja to muszę S do dzioba leki wkładać bo inaczej nawet jak naszykuję to nie weźmie.
Aenye no i co z tym uchem

My podobnie na zakupach byliśmy, ale marnie wyszło, nic specjalnego nie kupiliśmy:confused:, może next weekend coś lepszego spotkamy.
 
Kasiu boski opis:tak::tak::tak:
szybciochem poszło:-D
A jak TY się czujesz z tym wszystkim???

A mnie P namawia na trzecie dziecko... a kysz, a kysz!!!:laugh2:
najwcześniej za jakieś 2 lata, o ile:-p

Aha... się mi przypomniało Lucky, że szczepienie na rotawirusy są tylko do 24 czy 26 tygodnia życia, więc musisz się jakoś spieszyć chyba:confused:
mam nadzieję, że nic nie pomyliłam

edit: sprawdziłam, powinno się zaszczepić dziecko pomiędzy 6 a 24 tgodniem zycia
 
Kasia Jeszcze raz gratuluje, cudny opis porodu! Dzielna kobitka jestes:tak: Ucaluj swoje malenstwo i starszego brata Pepe:-)
Pingwinku Gratulacje ogromne:-):tak:
Nonek wspolczuje przezycia:szok: Nie mysl o tym juz:-(

U nas ok, nic nie poprawia mi nastroju jak nasza wspolna niedziela:happy:
 
reklama
Wszystkiego najlepszego z okazji narodzin synka dla Kasi i maluszka.Dużo zdrówka i siły.Gratuluje!!!!!!!!!!:-D:-D

A także ogromne gratulacje dla Kamili z okazji narodzin córeczki,także dużo zdrówka,siły i energii.Gratulacje serdeczne dla was!!!!!!!!!:-D

Byłyście dzielne drogie mamusie:tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry