Cosmo - nie martw się niejadkiem. Wiesz, że nasze dzieci całe życie będą się męczyć żeby nie zostać grubasami. Ja bym tam nie tuczyła. Nadrobi. Mojej koleżanki do 2 roku chudła na maksa (kości na wierzchu itd) skończyła dwa latka, minęły trzy miesiące i już ma dziewczynka pucki i fałdki. Oni się jakoś nie martwili, witaminy w sumie dawali ale nie pomagały na apetyt, a poza tym nic. Na pewno po prostu taki typ.
Dita, u nas spoko loko. Ogarniam już dwa gnomy naraz bezstresowo. Mały trochę ma gorzej niż jego brat, bo czasem powyje 10 min zanim matka przyjdzie i go nakarmi, ale znosi to dobrze. Jest mega grzeczny, potrafi kilka godzin sobie leżeć i patrzeć na świat bez bujania, zabawiania i noszenia. Kolek też nie ma.
Piotruś zakochany w Maciusiu, ciągle go całuje, więc drugi ciągle ma mokry i obśliniony łeb. Też znosi mu różne prezenty, domek z klocków, rysunki dla Maciusia. Do złobka uwielbia chodzić, ja podpatruję na kamerce ich rytmikę i w domu tańczymy (w końcu załapał), bo są do różnych piosenek różne dziwne układy choreograficzne. Ostatnio krakowiaka tańczył, tylko jeszcze skakać nie umie i nóg od podłogi nie odrywał
Także poza niewyspaniem to w sumie sielanka :-) No i wręcz coraz lepiej jest ze zgraniem doby itd, bo mały się już na godziny stabilizuje
