A ja nie mogę nic z hormonami.
D. wyliczył że na gumach w ciągu 20 lat mamy przy najlepszej opcji 50% szans na potomka, także wypadałoby coś wymyślić jednak oprócz. Na szczęście płodność z wiekiem spada... ale w mojej rodzinie jakoś spada słabo
My mieliśmy w ogóle atak rota - dzieci nie, bo jedno na cycku, a drugie już chorowało, ale my z D. wykończeni. I jeszcze wczoraj byłam na tej rozmowie o pracę lekko zgonowata. Ogólnie mi się spodobało w "korporacji" hehe. Szwagierka, co tam siedzi, dostała wielką siatę słodyczy dla Lilu na mikołajki więc zagryzaliśmy kawkę czekoladką.

Do świąt mają dać znać.
Moje dziecko żłobkowy urwis - już na szczęście nie gryzie, ale stworzył team z kolegą Mikim i razem broją najbardziej z całego żłobka. Dobrze że tam te babeczki jakieś takie kumate że są w stanie te dzieci opanować. A w domu Pep grzeczny ostatnio niesłychanie. W ogóle znowu dostaliśmy prace plastyczne i strasznie mi się podoba co tam robią z dzieciakami - najbardziej spodobała mi się Pepowa zebra w kratkę

- jest narysowana wcześniej zebra a dzieci naklejają paski (taki papier samoprzylepny kolorowy, wycięte wcześniej), no i Pepe nakleił w kratkę.
Roni, ten mój ględzi w sumie w kółko i powtarza wszystko po nas, więc nie wiem co ci napisać. Teraz jest na etapie wartościowania "ładne" "brzidkie" "dobłe" "niedobłe" "fajne". Ostatnio przylazł do Maciusia i głaszcze go, mówiąc "fajny Maciuś fajny... paczy, o! paczy" (patrzy - to umiejętność Maciusia wymyślona przez nas na pytanie Pepego co Maciuś umie).