ehhh, u nas szpital :-( dzieciaki cherchlaja jak nie wiem (zapalenie krtani i tchawicy costam), Maks ponoc nawet gorzej chory niz Fiolek, choc nie ma temp. musialam wczoraj zakupic inhalator i dolaczam do grona. ;-)
mamy trzy razy dziennie robic, cholera, ile to trwa

moje dzieci takie iskry, ze jak maja 20min bez ruchu posiedziec (i to trzy razy dziennie) to koszmar.
ale ogolnie dzis juz nie plakalo zadne przy inhalacji. mamy berodual, pulmicort i sol.
do tego Fiol juz ma z Maksem razem chore oczy, spojowki chyba. szok. oba z galami zapuchnietymi, zielone od ropy policzki az, plus katar zielony do pasa. fuj ;-)
do tego ja tez sie rozlozylam troche, wczoraj umieralam z bolu ogolnego plus gardla, normalnie mnie bolalo, jak ruszalam paszcza, nie mowiac o gadaniu czy przelykaniu. strzelilam sobie na noc pyralgine i theraflu, to dzis juz lepiej nieco, ale ogolnie syf.
kasia, no i widzisz, znowu gowno z tym spotkaniem. moze w piatek, sobote?
plus taki, ze Masio pieknie doi z butli herbatki i soczki, o mleku nie ma mowy, ale i tak juz luksus. takze karmie go raz-dwa razy na noc, i to w sumie po pare lykow, bo wiecej w cycach nie mam. bylo nawet pare nocy z jedna i tylko jedna pobudka :-) cud!
za chwile wstawie jakies foty :-)