Lucky niezła rada

My po wczorajszej sesji baniek - ja robiłam D., D. robił Maćkowi bo ja się bałam ;-) Pepe obył się bez bo ozdrowiał już parę dni temu. W sumie w tydzień mu przeszło całe zapalenie okrzeli. Maciek dobrze zniósł terapię, bo chichrał cały czas. Nie wiem jak efekt. Generalnie po odstawieniu leków jest duużo lepiej, znaczy wrócił do normy, jest wesolutki i przespał mi noc. Na coś biedak musi być uczulony w lekach. Teraz po sesji odkasływania już sobie gada.
Lucky - ja smarowałam oliwką. U mnie to nikt baniek nie stawiał, rodzina D. to taka z pokolenia na pokolenie jakieś wiejskie znachorki, ale też oliwką smarują. Denaturat to może z czasów jak oliwki nie było? ;-) Polecam te bańki bezogniowe - są takie same jak te z pochodnią ale można regulować siłę ssania, przy dzieciach super sprawa. A efekt taki sam. No i mała szkodliwość, bo ci żadne dziecko nie wlezie w spirytusy i pochodnie.

U nas szaleństwa sylwestrowe jednak w domu będą. No trudno, ale nie ma co po pierwsze samemu się doprawić, a po drugie pozarażać znajomych, co mają wszyscy małe dzieci. Nadrobimy kiedyś

W ogóle macie zarys planów wakacyjnych? Bo my chcemy spylić potwory na dwa tygodnie dziadkom i udać się pod namiot w ciepłe rewiry (Węgry, Chorwacja), może ktoś się też wybiera?
