hej, babki!
ja odkad malz w domu jest, i studia sie kreca, to nie mam czasu pisac. malz mnie od kompa skutecznie odgania, wymyslajac co rusz nowe zajecia. fajnie

dzieci kochane, ale ciagle z katarem i kaszlem. bez temp, wiec bez paniki, ale juz mam dosc tego stanu zacharkania. boje sie, ze w koncu sie porzadnie pochoruja :-(
chyba jak skoncze kidabiony i esberitoxy to kupie aloes...
ech. nie mam juz pomyslu. a to wirus, ciagle ten sam, od ponad 3tyg sie ciagnie. raz wyleczylam, to dwa dni pozniej znowu przylazl - objawia sie wlasnie zapaleniem spojowek najpierw. Fiol juz trzy razy mial

a potem krtaniowy okropny kaszel, gile do pasa. masakra
i w ogole sraja moje dzieci mnostwo ostatnio

Fiol dwa razy dziennie, a Maks ze trzy. i to nie male gowienka, tylko wielkie kupska. juz mam dosc

i siat mi na te smrody brakuje notorycznie, hehe, bo wystawiam je na klatke. w domu umarlibysmy ze smrodu. a w te sniegobloty nie chce mi sie co chwile do smietnika na dworze dygac

ale mam problem, co
poza tym rozczarowalam sie wczoraj orkiestra u nas, nie wiem, czy to moja wina, ze zle zorganizowalam czas i zle nastawienie, czy jakas kicha byla.. grunt, ze nie bawilam sie tak dobrze, jak zawsze, mimo, ze bylam z D i bez dzieci platajacych sie wokol nog ;-)
moi rodzice w tym tyg ostatecznie wyprowadzaja sie z naszego mieszkania starego - na Skwerku Kosciuszki, same centrum Gdyni - i juz mi serce peka..

Boziu, tak fajnie tam bylo!
kasia_z, moj Maks wczoraj okropnie zepsuty ze spaniem.. w ogole maruda okropna. mam go czasem dosc, ze az mi glupio
aha, chcialam sie pochwalic, ze Masio pieknie raczkuje :-) juz sie nie czolga, a wlasnie zasuwa na czterech palaczkach. super!
ps dalej nie siedzi. ;-)
Fiol za to kochany na maksa, bo gada coraz wiecej. no wzruszajace sluchowisko! az bym go zjadla

i rewelacyjnie bawi sie z Masiem, jak zlapia faze to sie gonia po calym mieszkaniu przy wtorze chichrow :-) slodkie, ze hej! i ulga jaka

;-)
no i tyle chyba, nic nowego.. mialam dzis ambitne plany na sprzatanie i gotowanie, a nie moge sie zebrac, cholera!..
no to kisss
