mnie osobiscie joga mega nudzi, prawie zasypiam, choc o dziwo na tyle sie powyciagam, ze zdaje sobie sprawe z roznych dziwnych miesni ;-) ale powera to mi za cholere nie daje, raczej o 10.30 po cwiczeniach moglabym isc na sieste (czyli drzemeczke) do sauny. chodze zeby zrobic przyjemnosc psiapsiolce, bo ona lubi, a za to potem chodzimy razem na fitness, o, po tym moge gory przenosic ;-)
ale teraz plany sie zmienily, bedziemy chodzic jakos w tygodniu, chyba na ABT, bo na pasujace nam godziny sa jakies mega dziwne zajecia, spinning, mega tube fitness, high-low i inne wytrzymalosciowe cuda

nie dla mnie.
wlasnie,
atol, chyba ty robilas to abt? bardzo straszne kondycyjnie?
agutka, hehe. to sie tak tylko wydaje
lucky, w takich sytuacjach sprawdza sie przyslowie: "kto nie ma w glowie, ten musi miec w nogach" ;-) sama nieraz dostaje po dupsku za roztrzepanie

ale swoja droga, to takie psychologicznie ciekawe! ze spodziewamy sie raczej negatywnej, niz pozytywnej odpowiedzi na reklamacje, ze myslimy o tym pesymistycznie (to skad dzialanie?), i od razu przyjmujemy pozycje obronna

pamietam jak we fr podszedl do mnie kanar, mialam wazny bilet miesieczny, a on cos do mnie mowi; problemu z francuskim nie mialam, ale ubzduralam sobie, ze on chce mi wlepic mandat. no i sie kloce z kolesiem, ze mam bilet na stowe wazny, wczoraj wykupilam, ze to, ze tamto, ze sie nie dam zrobic, itepe. cala czerwona z nerwow i wstydu, zapieklona, wkurzona - i coz sie okazalo? pan chcial mi zwrocic uwage, ze jest promocja, i moge sobie ow bilet przedluzyc na nastepny miesiac za polowe ceny



a moze to nie kwestia psychologii, a polskiego realizmu??? postsoc-realizmu?
kasu, zobaczymy. ciesze sie, bo od dawna mi sie marzyl taki kurs, moze sie dowiem, zem grafoman - i nie bede sie dluzej mamic glupimi mrzonkami :-)
ide sie kapac. ;-)