Dita, wspolczuje poszukiwan i jednoczesnie zazdroszcze miseczki ;-)

serio!
atol, u nas na szczescie za kazdym razem przechodzilo lajtowo. mysle, ze najlepiej przeczekac, oczywiscie o ile sie nie odwodni, jesli wymioty badz sraczka nie beda jakies megaczeste. a nawet i skontrolowac u lekarza mozna, jakas wizyta domowa? tylko ze za kazdym razem slyszalam to samo - obserwowac, dawac elektrolity (w jakis magiczny sposob chyba), obnizac temp, zrobic i podac marchwianke (cudawianki na kiju), albo hipp ors-100 czy jak to sie nazywa.
wspolczuje serdecznie, to najgorsze scierwisko, jakie nas dopadlo. odpukac, zwykle juz na drugi dzien byla poprawa.
Masiek wraca w czw o 22, jaciekrece! malenstwo moje kochane!
moskity go pogryzly podobno

i ma ranki na raczkach.
egzotik
ja ostatnio zakochana jestem w koktajlach owocowych - non stop cos przekrecam ;-) pozyczylam od mamy taki blender (? dzbanek z nozykami na dnie) na topie swiezy ananas (pol) + sok wycisniety z 4 pomaranczy + 1 banan

a dzisiaj truskawki z mrozonek + puszka ananasa, plus troche soku pomaranczowego z kartonika. cos wspanialego takie koktajle! robia za kolacje i bombe witaminowa :-) bez cukru!
i na studiach fajnie. nie spodziewalam sie, ze bede miala fajna ekipe jeszcze. nawet nie wszystkie sa 5 lat mlodsze, dwie z nich tylko rok, wiec naprawde jest wesolo i fajnie :-) organizuja teraz piknik rodzinny dla dziewczyny chorej na mukowiscydoze, na przeszczep watroby. nawet jakies koncerty maja byc, trampoliny, dmuchane zamki, baseny z pilkami, mecze pilkarskie dziennikarze - politycy i dla dzieci w roznym przedziale wiekowym :-) dofinansowanie grube od miasta juz maja nawet. az w szoku jestem, ze takie mlode dziewczyny, bez doswiadczenia, robia taka duza impreze. widac mozna! podziwiam!