reklama

mamusie grudniowe:)

reklama
Jezu co za czasy
mamę mojego kolegi (jesteśmy oboje rodzicami chrzestnymi jednego bąbla) zamordowali
7 razy dziabneli ją w brzuch, miała pociete ręce, broniła sie, na koniec poderżneli jej gardło, z kasy zabrali 600zl
kur...a
umrzeć za ****..e 600zl

ale mam nerwa
 
Nieistotna wspolczuje.
Straszne czasy. Zawsze myslalam ze takie rzeczy sie dzieja ale nigdy wsrod najblizszych czy jak w moim przypadku wsrod rodziny. Rok temu facet zamordowal mojego brata ciotecznego. Oczywiscie dla kasy.Zabil go jego mechanik samochodowy, z ktorym ten moj brat pojechal zakupic auto i mial przy sobie 20000zl.I osierocil 2 dziseci. 6 miesieczne i 5 letnie....
 
Okropieństwo...
współczuję Twoim znajomym Nieistotku bardzo...

ja niestety wiem, co to znaczy, że tragedia dotyka właśnie ciebie i twojej rodziny a nie "innych":-( :-( :-(
dziś mija właśnie pół roku od tragicznej śmierci mojego taty... ciężko mi było, jest i będzie... wciąż nie jestem gotowa na wybranie się na cmentarz...

Mam nadzieję, że mój artykuł komuś pomoże... bo to już tuż, tuż...
 
A właśnie... chciałam wam napisać o pewnej tajemniczej i ciekawej sprawie...
otóż - moja siostra jest w ciąży... to już wiecie, ale zapłodnienie miało miejsce w dniu 5 grudnia 2006 /urodziła się Natalka/... a termin porodu ma na 28.08.07 /pierwsza rocznica śmierci taty/... czy to nie jakiś znak???
ja, co prawda, w takie coś nie wierzę, ale myslę, że to dobry "znak":tak:
koniec tematu... :baffled:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry