Wróciłam z ang.
Sugar - zobaczysz, za kilka lat bedziesz wychwalać niebiosa że tak własnie wyszło. Nie jesteś bez wyjścia - masz kochającego mena, kasę, mieszkanie i dopiero jedno dziecko!
U mnie to byłaby toalna porażka - zero powrotu do pracy, trzeci ryczący gnojek przy mojej skłonności do dpresji... Jezu, wole nie myśleć.
Moja siostra cioteczna urodziła dwie córy rok po roku i wcale nie miała przesrane - pierwsza była tak grzeczna jak twój Iggy a druga brała ze starszej przykład. Wszelkie niemowlęce problemy skończyły się mniej więcej po roku (czyli jak pierwsza miała 2 a druga 1) i ma święty spokój najprawdopodobniej już na całe życie. I bardzo sobie chwali taki dowcip od losu:-)
Także nie bój żaby - wcale nie musi być jak u
Atol - choć tobie Atol też trzeba jeszcze ciut czasu - zobaczysz,że za rok będzie już o niebo łatwiej.
Ja miałam przesrane z Alą do jakiegoś drugiego roku - a później to się zrobił kochany aniołek, nawet już nie pamiętam czasu, kiedy ona mi tak wyrosła...
No, ale ja zaczynam od dziś brać prochy z dokładnością co do minuty!;-)
Acha - i
sugar, wiesz,że wpadki to są częściej dziewczynki?;-)