Kurde, nie wstawię zdjęć, bo mi
komp zgłupiał i aparatu nie czyta, jasna chorera. Jak mu przejdzie to się swoimi pasemkami pochwale. Bo fryzurę mam taką jaką miałam, kurde.
Ząb mnie boli!!! Ósemka cholerna! Po co to badziewie w ogóle wyrasta??? Mam ją do wyrwania i w końcu chyba pójdę, bo bez prochów już nie wyrabiam. Dosłownie pół szczęki, pół głowy i ucho mnie od tego zęba boli


Dziewczyny!!!! Ja wiem,ze wstawanie w nocy do maluszków to jedna z rzeczy do której najgorzej przywyknąć. Ale zgodnie z radami
Kate pomyślcie,że to tylko kilka miesięcy w życiu!!! Ja też przy Ali myślałam,że świat się kończy jak wstaję co kilka godzin. A potem Alcia mi urosła, wyrosła, staje się coraz poważniejsza... Jestem w szoku jak czas szybko ucieka. Dopiero z niej był taki sam dzidziuś jak z Natki. A teraz? Stałe zęby jej rosną!
Moja Nati też wstaje w nocy - nawet co 2 godziny. Tylko,ze ja pilnuję,zeby szła spać wieczorem ,,u siebie'' - czyli w wózku (normalnie jeszcze się nie dorobiliśmy łóżeczka - planujemy wyposażyć pokoik Natki za pieniądze z chrzcin). Potem w nocy jak się budzi, nawet nie zapalam światła tylko biorę ją do siebie na cyca i czasem obie zasypiamy już po kilku minutach i tak śpimy razem do rana!
Oczywiście zdarzają sie wyjątki - np jak miała katar - nie spała do piątej (!!!!) albo dziś - poszła spać za wcześnie (o 18), wstała sobie o 1 i bawiła się do 3. Ja mogłam sobie w tym czasie kimać - bo ona wcale nie płakała, ale wolałam sobie z nią pogadać, podokuczać, pośmiać się:-)...
Bo przeciez te chwile nie wrócą!!!!
I naprawdę rozumiem,że przyzwyczajanie dziecka do samodzielnego spania w łóżeczku to dla niektórych priorytet, ale ja stawiam jednak na wygodę, święty spokój w nocy, wspólne zasypianie i spanie... przecież to tylko
max 2-3 lata i KONIEC!!!
Ale się rozpisałam, ale poczytajcie doświadczonej mamy;-) - taka sama jak wy byłam przy wychowywaniu Alci
