jesuuuu, a juz myslalam, ze tylko moje takie durnowate i do pelnej wanny sie pchaja

moje tez szkodniki, dobrze, ze mam prowizoryczne (juz ponad rok

) zaslonki, bo pozaciagane na wysokosci 1,5m - bez kitu, jak one tam wlaza to ja nie wiem. i nie moge przy nich szyc, tzn musze, ale najchetniej zamknelabym je w lazience

ciagna za materialy, szarpia, wlaza pod deske do prasowania (mam taka mala nakladana na stol), szarpia kable, nitki je fascynuja masakrycznie, i ogolnie jestem podrapana od ciaglego ich odganiania. psikanie woda nic nie daje
no i nienazarte. jak ich karmisz, Atol? co i ile razy dziennie im dajesz do jedzenia? bo one glodne na okraglo.
ja nie mam czasu na nic. kurs, szycie w domu , zamowienia ogarniam ,bo na szczescie jakies mam

ale nie mam czasu ich skonczyc, doslownie ciagle cos wypada. a to maszyna zepsuta, a to wyjazd, a to cos pilnego do uszycia i w kolo macieju. wlasciwie wszystko sie wokol mojego szycia kreci teraz. no i blog rozkrecamy, zaprosili nas do poradnika, ale jeden wpis i nagle poradnik zostal sprzedany

ale maja nas wziac do 'domu i wnetrza', nawet z czasem do papierowej edycji

hehe. ale to wiadomo, za czas jakis.
przez to czasu nie mam ani na sprzatanie, ani na kreatywne zabawy z dziecmi. ale dzis w podziece za kwiatki i kartki robimy wspolnie babeczki

wlasnie sie skonczyly piec, musze wyjac z piekarnika i bedziemy dekorowac

(relacja ofc na blogu bedzie hehehehe, alez sie uzewnetrzniam ostatnio

)
no i tyle u mnie. buziaki
