• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

.::: Mamusie kwiecień 2014:::.

Truskawkowa mój też chorował przy kp i miał antybiotyk. A synuś pewnie strasznie się zestresował.

DJMka ja też zastosowałam metodę małych kroków i co tydzień odstawiałam kolejne karmienie.Pierwsze poszło w dzień, potem przed spaniem, a na końcu nocne.

Kroczek, a czyściłaś filtr? Może Ci tam coś wpadło?
 
reklama
Kroczku - u mnie w L też śmierdziało z pralki. Co ja nie wyprawiałam żeby zniwelować ten "zapach" i nic nie działało. Samo przeszło nawet nie wiem kiedy. Musiało sie osadzić i z czasem się "sprało".

Madzikm jak tylko Ci sie trafi gorsza minuta to spójrz na Emme i zaraz Ci przejdzie,lekarstwo bez recepty ;)

Loka - zdrówka dla Was :)
 
Ostatnia edycja:
Madzik ja to ostatnio powtarzam byle tylko dzieci były zdrowe i zwykle mi lepiej.

Kroczku a prałaś w 90 stopniach? Ja idę swoją z calgonem zapuścić ze 2 razy a jak nie to telefon jak to ładnie Madzik ujęła do Pana USTERKI...
Z tymi książkami to ja się tak po cichu dołączyłam bo nie lubię akcji gdzie nie wiem kto bazę danych gromadzi. Tylko się zastanawiam czy dziecięce się liczą bo tych mi codziennie przybywa ze względu na starszaka :D

Loka zdrówka dla was i również pozostałych osłabionych na forum.

U mnie biało za oknem i czekam jak tylko przestanie padać co by małego na sanki wziąć i z aparatem trochę poszaleć. Starszy dostał obowiązkowo strój narciarski do przedszkola a mąż robił fotki przed wyjściem ryzykując spóźnienie do pracy tak jest ślicznie :happy:
 
Auliya daj trochę sniegu :-) U nas fatalnie :( nieznoszę takiej pogody. Nawet wczoraj na spacer się nie dało iść, bo deszcz padał :( fuj

Kroczek chciałam to samo co Agunia zaproponować - filtr. A jak nie to przeczekać ;-) a sprawdzałaś czy ten zapach nie idzie od odpływu wody? bo może to z kanalizacji wychodzi..

Madzik jak samopoczucie?

Edysiek pewnie że w domu najlepiej. Ja to się wręcz jakoś obco czuję u rodziców :( a co najlepsze to tam wszystko jest tak naprawdę po staremu i w pokoju i w łazience, a mimo to jakoś tak mi źle..

Matko, jak Wy tu o tym mleku piszecie.. moja to żłopie nadal 4-5 razy dziennie. Co prawda rano i wieczorem z kaszką, a w ciągu dnia jej przemycam kilka łyżeczek zupki (bo inaczej nie zje), ale masakra to jest :( Nie wcisnę w nią ani mięsa, ani warzyw. To co uda się jej zjeść jak daję do buzi mini kawałeczki to nawet trudno jedzeniem nazwać. A ona jest taka mała cho**ra, że bierze do buzi i magazynuje, a potem wszystko na raz wypluwa. Jedynie co to wczoraj w szoku byłam, bo jak jej mango rozgniatałam palcami to odrobinę zjadła i nic na koniec nie wypluła. Ale to nijak problemu nie rozwiązuje, bo to nadal owoc. A owoce jeszcze jakoś mi się udaje w nią wcisnąć, czy to pół deserku, czy trochę jabłka, banana, mango z ręki.. Jak jej położę rozdrobnione mięso czy warzywa to wszystko ląduje na niej, na podłodze, kolanach, a nic w żołądku :( wiem, że się powtarzam z tym jedzeniem, ale jakbym nie miała się gdzie wygadać to chybabym wyszła i nie wróciła..
 
Katjuszka wytrwałości życzę. Ja ze starszym przerabiałam niejedzenie warzyw to wiem co przeżywasz. Do tej pory warzywa i owoce mogły by dla niego nie istnieć.
Rzucam w Ciebie śnieżynką mam nadzieję że doleci :P


Wy o mleku i odstawianiu a ja nie mogę małego do butelki przekonać więc szans nie ma.
Tak małego sesją zmęczyłam i bieganiem po domu że pozostawiony w łóżeczku na 5 minut sam zasnął :D
 
Też w koncu nadrabiam zaległości .
Auliya - ja też chcę śniegu... Właśnie byliśmy na godzinnym spacerze, Oliwia na rowerku (a sanki w piwnicy), ale szaro, biuro i wieje.
Z pralką życzę powodzenia, nasza rozpada się już trzeci rok i jakoś ciągle się daje naprawić (ale u mnie szwagier jet złotą rączką więc daleko pomocy nie trzeba było szukać). Zapach też przerabia łam, tyle że był z winy nieposprzatanego pojemniczka /filtra czy jak to zwał /o istnieniu którego nie wiedziałam :-|

DJMka - Ad karmienia i obstawiania jestem raczej zwolenniczką długiego karmienia, Oliwię ostatecznie odstawilam dopiero z 2 miesiące temu (czyli miała ponad 2latka) Oczywiście to kwestia dziecka, ale było znacznie łatwiej niż się spodziewałam, mimo że nie miałam standardowego w takich sytuacjach argumentu, że "cycuś jest chory", lub "mleko się skończyło", bo ciągle karmię Miśka. Wydaje mi się że łatwiej Ci będzie jeśli będziesz (tak jak Agunia) rezygnować z pojedynczych karmien. Jakby znów była wieczorem awantura to najpierw wykluczylabym te nocne karmienia, a to przed spaniem zostawilabym na sam koniec (szkoda Twoich nerwów).
U mnie Michał jeszcze i w dzień na cycu i w nocy, choć problemu z mm nie ma i ogólnie sporo je. Ale szkoda mi płacić za mm skoro mleko mam swoje, a nabiału na razie nie włączam bo nie wiem na co jest uczulony.
A tak poza tym już od przyszłego miesiąca wracam do pracy, na jakieś 50h , ale to u nas i tak dużo bo dziećmi będziemy musieli się na zmianę zajmować. Heh.. Z jednej strony nie mogę się doczekać, a z drugiej nie mam pojęcia jak dam radę, skoro już teraz z niczym się nie wyrabiam. ;-)
 
Ostatnia edycja:
Zuzanka, właśnie łatwiej mi z tego przed spaniem zrezygnować, bo ona jest wtedy taka zmęczona, że w locie zasypia tak jak wczoraj. Ja zakładałam karmienie do roku, ale chcę powoli teraz odstawiać, bo trochę zmian życiowych pewnie będzie nas czekać. W nocy dziś 2 razy ją przystawiałam. Za drugim razem to aż jej w brzuszku burczało. Jeśli budziłaby się 2 razy na cyca ispała spokojnie to trochę mogłabym jeszcze pociągnąć :)

Ona nabiał je, mm mowy nie ma. A ta poprzednia awantura była właśnie o nocne karmienie.



Co do śniegu to mogę oddać, bo u mnie sporo tego. Tylko najpierw bałwana z Młodym uklepię ;)
 
Ostatnia edycja:
Witam :-)
U mnie też śnieg i cały dzień pada taki drobny :happy: Ja lubię taką zimę, tylko jeszcze mogłoby być nieco zimniej, bo za duża ciapa.
Kinga dzisiaj spała 2 godziny :szok: najpierw godzinę na spacerze, a potem jeszcze w domu spała kolejną godzinę.

Katjuszka
pisz co chcesz i ile chcesz, pewnie że jak człowiek się wygada to mu od razu lepiej ;-)
 
Nie nadrobię, bo ani czasu ani nastroju na czytanie nie ma.
Też same doły ostatnio łapię - uszami mi już siedzenie w domu wychodzi, coraz bardziej tęsknię za pracą, dni do sierpnia zaczynam odliczać chociaż wiem, że mega ciężko będzie (chociaż sam sierpień zapowiada mi się taki, że nie wiem czy czy się cieszyć i skakać z radości czy usiąść i płakać - w tygodniu będę SAMA, a P z dzieciakami na działce), Zosiek co chwila chory, w niedzielę kasłała jak stary gruźlik do tego ponad 39 temp, w życiu jej takiej chorej nie wiedziałam. Teraz już ok, chociaż kaszlu do konca za cholerę pozbyć się nie możemy. Ewie jedynki na górze idą i nocek nawet nie skomentuję. Z kasą ostatnio też same doły, do tego P robi co może żeby mnie tylko z równowagi wyprowadzić.
Do tego ta pogoda denna.u nas wczoraj trochę śniegu spadło, ale zaraz się roztopił. Szkoda mi dziewczyn, bo chyba sanek się w tym roku nie doczekają.
Wieczorkiem nastrój na imprezce u znajomych będę poprawiać:tak:. Może % przepędzą te smuty
 
reklama
Witajcie

Szok przeżyłam dzisiaj jak chciałam do miasta podjechać z Filipem a tu buty zimowe za małe. Ostatnim czasem wkładałam go do śpiworka w pantofelkach wiec ich nie używałam. Trzeba było kupić kolejne obuwie i tu drugi szok ;/ z takich "zwykłych" już małe :/ kupiłam już na chodzące dzieci. Nie ma bata bedzie 46 rozmiar w przyszłości :D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry