DJemka współczuje choroby. Ale ważne że u lekarza byłaś i leki przepisane. Oby antybiotyk był trafiony. A berodual to tak jak dziewczyny pisały to na rozkurczenie oskrzeli, więc pewnie jakieś świsty słyszała.
Rzeczywiście na pulneo zdarzają się uczulenia. Nawet w zeszłym tygodniu miałam takiego pacjenta.
Młody żurek już jadł, ale ja zawsze robię taki z butelki bo z proszku jakoś nie lubię. Ale z proszku zupę też już mu się zdarzyło zjeść, bo miałam grochową "z papierka", a nie cudowałam z osobnym obiadem więc też trochę dostał. Chociaż staram się jednak normalnie gotować. No i papek to już dawno nie je. Ja też rozgniatam widelcem warzywa z zupy. A z drugiego dania to coś tam skubnie i radzi sobie dobrze. Kanapki razem z bratem zjada bez problemów.
Jakaś dzisiaj nieogarnięta jestem. Ale to pewnie dlatego że od rana mieliśmy trochę spraw do pozałatwiania a jeździliśmy z dzieciakami. Ledwo weszliśmy do domu a ja już leciałam do pracy. Chłopaki nie mieli swoich normalnych drzemek więc coś czuje że mąż może mieć tam dzisiaj jazdy.
Byłam dzisiaj w swoim głównym miejscu pracy no i oficjalnie wracam do pracy po weekendzie majowym. Ale powiem Wam że tak jak jeszcze niedawno sobie tego nie wyobrażałam tak teraz mam nadzieję że nie będzie tak źle. Byłam też w prywatnym przedszkolu do którego chce posłać Tymka, bo teraz mi się do normalnego nie dostanie więc do września muszę go posłać do prywatnego. Ale bardzo ładne miejsce. Byłam obejrzeć grupę 2,5 latków, panie raczej sympatyczne, dzieci grzeczne, żadne nie płakało :-) mam nadzieję że się młodemu spodoba. Tylko jeszcze muszę któregoś dnia podjechać z panią dyrektor pogadać no i pewnie jakąś umowę już podpisać. A zaczniemy od kwietnia adaptację.